OGŁOSZENIE: Rozpoczęcie sezonu 2022 SOKOLIKI, 22-24 kwietnia
Zapraszamy wszystkich członków klubu na wiosenny, weekendowy wyjazd pod hasłem: „rozpoczęcie sezonu w skałach”.
Zacznijmy ten sezon razem 🙂
[ TERMIN ] 22-24.04.2022 r. (weekend)
[ DOJAZD ] We własnym zakresie – miejsca w autach na pewno się znajdą. Jeśli dysponujesz samochodem – napisz w zgłoszeniu, ile masz miejsc i kiedy możesz jechać. Wyjazd ze Szczecina w piątek ok. godziny 16-17.
[ NOCLEGI ] Agroturystyka 9UP, Janowice Wielkie. http://sokoliki.net/ Noclegi na polu namiotowym, we własnym zakresie.
[ WSPINANIE ] Rudawy Janowickie i Sokoliki. Na własnej i sportowo, można też zabrać crashpada – czyli co kto woli i lubi 🙂 Na zgrupowaniu nie będzie wspinania z instruktorem ani szkoleń.
“Climbing Iran” – bohaterka filmu Nasim uprawia wspinaczkę klasyczną i jest w Iranie jedyną kobietą, otwierającą nowe drogi. Nasim staje przed podwójnym wyzwaniem – fizycznym i kulturowym, ponieważ jej wspinaczkowa pasja nie idzie w parze z twardymi zasadami ograniczającymi wolność kobiet w Iranie. Ale Nasim pragnie spełnić swoje marzenie i otworzyć nową drogę w Alpach.
Copyright:Frank Kretschmann
“One Year on a Bike” – co się stanie, gdy wyjedziesz z domu na rowerze, nie mając innego planu niż jazda na wschód? Wyruszając po taką właśnie przygodę, Martijn Doolaard postanowił przejechać na rowerze trasę z Amsterdamu do Singapuru. Film jest kroniką jego powolnej podróży na dystansie 17 000 km – przez dzikie tereny Europy Wschodniej, góry Kirgistanu i świątynie Myanmaru. Opowieścią o spotkaniach ze zwierzętami, biwakowaniu nad słonymi jeziorami i na bezludnych plażach oraz irańskiej gościnności. Ten film szczegółowo przybliża zarówno piękno płynące z odkrywania świata i własnego ja, ale także trudy i znoje przeżywania tej niesamowitej, jednoosobowej podróży.
przybliża zarówno piękno płynące z odkrywania świata i własnego ja, ale także trudy i znoje przeżywania tej niesamowitej, jednoosobowej podróży.
Na pokazy filmowe zapraszają również sponsorzy: @jackwolfskinpoland @zegarkipl @Adventure24 @magazyngory
Filmy wyświetlane w ramach cyklu “JACK WOLFSKIN LĄDEK FILM TOUR”
“Obóz, którego nie było” – RELACJA (której nie ma)
W dniach 12-18 lutego „miał odbyć się” Klubowy zimowy obóz wspinaczkowy na Hali Gąsienicowej. Niestety w związku z niesprzyjającymi warunkami obóz nie doszedł do skutku. Poniżej kilka zdań z niebyłych dni wspinaczkowych, które nie miały miejsca w warunkach, które uniemożliwiały jakąkolwiek działalność. 😉
Obóz zakończył się właściwie już 3 dni przed rozpoczęciem. Tragiczne obrazki z telewizji i internetu, lawiny napierające pod górę i nawisy śnieżne wielkości tych z Patagonii doprowadziły prezesa Maćka oraz Pawła – niczego nieświadomego koordynatora-narciarza na drugim końcu Europy – do podjęcia decyzji o odwołaniu zgrupowania. Powodem: niebezpieczeństwo zejścia z tego padołu łez już na podejściu z Brzezin. Wszystkie poniżej opisane zajścia są więc jedynie wytworem wyobraźni.
Nieuczestnicy. Brownie z nimi do Choszczna nie doczekało.
Część I Dolina Białej Wody
Pierwsze 2 dni „obozu, którego nie było” odbyły się w dolnej części Doliny Białej Wody w celu przeczekania lawinowej trójki. Po przyjeździe na Łysą Polanę zespoły, od razu korzystając z pięknej pogody i świetnych warunków lodowych, rozpierzchły się po okolicznych lodach.
Ale zima PanieNacieszmy się tym….
Pierwszy naszą uwagę zdobył (niedostatecznie) „Ukryty Lodospad”, na którym w cieniu lasu działał tego dnia ogrom zespołów. Po wymoszczeniu sobie miejca na jednej z kolumn pokonali go Filip z Maćkiem, zostawiając linę Adze i Marysi do szlifowania lodowych ruchów. W drugiej części dnia zespoły Ula-Justyna oraz Filip-Maciek przeniosły się na „Lód na Małej Cisówce”, sprawnie pokonując ten godny polecenia 3-wyciągowy lodospad.
Kolejnego dnia wszyscy chóralnie i (prawie) skoro świt wybrali się na „Kaskady”. Prym wiódł żeński zespół „Justyna-Gosia-Ula”, który ćwierkająco poprowadził całość.
Justyna prowadzi KaskadyOczy Pełne Lodu
Maciek i Filip postanowili dodatkowo poprowadzić „Oczy pełne lodu” WI5, które stanowią odgałęzienie Kaskad po 1. wyciągu. Piękna lodowa nitka dostarczyła zespołowi wiele radochy ze wzmocnieniem lodowej psychy. Następnie chłopaki przewspinali jeszcze pobliski „Mrozekow”, który ze względu na ekspozycje na słońce w godzinach popołudniowych był już dość „kapiący”.
Ula na KaskadachMrozekow
Część II Hala Gąsienicowa
Następnie ekipa lodowa postanowiła przenieść się na poważne wspinanie na Hali Gąsienicowej. Jeszcze tego samego dnia wieczorem cała ekipa wspinaczy zlądowała w Hotelu Górskim Murowaniec, gdzie ceny za pokój porównywalne są z cenami na nowojorskim Manhattanie. Tam też dołączyłem do wyjazdu ja – koordynator. Jak się również okazało, w dniu przenosin lawinowa trójka, jak na zawołanie, zamieniła się w dwójkę.
Zadymki na Hali
Jako że lodowi wojownicy byli zmęczeni wspinaniem w lodzie, a ja dopiero co zrobiłem 2 tysiące kilometrów, by dostać się na Halę, postanowiliśmy zacząć łojenie od dnia ‘restowo-rozwspinaniowego’ i poszliśmy na drogę Stanisławskiego na zachodniej ścianie Kościelca.
Podejście pod zachodnią KościelcaPaweł w początkowych płyto-zacięciach StanisławskiegoMaciek w kominie Stanisławskiego
Droga przy odpowiednich warunkach warta jest polecenia. Po niebanalnych pierwszych 3 wyciągach, na które składa się skalne zacięcie i lodowo-skalny komin, następuje również niebanalny wyciąg za 4 i 5 w terenie skalno-trawiastym. W ambitnych planach była jeszcze łańcuchówka z Granią Kościelców wspak. Jednak gdy po 9 godzinach podchodzenia i wspinania, kiedy chwilę przed zmierzchem zameldowaliśmy się na szczycie Kościelca w huraganowym wietrze, stwierdziliśmy, że Grań Kościelców nie ucieknie, i po szybkim 3-godzinnym zejściu przez pojezierze zespół: Maciek, Paweł i Filip zameldował się w schronie.
Trio na stanie
Dziewczyny walczyły natomiast na Progu Kościelcowym w zespole: Marysia, Justyna i Aga. Ich łupem padła droga Klisia-Misia, czyli kombinacja startu drogi Klisia z finiszem ostatnim wyciągiem Kochańczyka.
Marysia idzie w zaparteAga walczy w Zacięciu
Jako że dzień poprzedni dał nam trochę w kość, wstępnie planowany Filar Staszla został zamieniony na drogę restową – Prawe Żebro Skrajnego Granata. Tym razem byliśmy sprytniejsi: ustaliliśmy, że wychodzimy o 6 rano, tak by wyrobić się przed zachodem słońca. Od samego początku nasze poczynania śledziła znajomo wyglądająca para. Korzystała również z naszego w pocie czoła założonego toru na podejściu. Pod startem drogi okazało się, że to Marysia z Agą postanowiły pójść w nasze ślady i również uderzyć na prawe żeberko. Po urobieniu pierwszych 3 wyciągów dziewczyny postanowiły zjechać. My zaś, po 12-godzinnej akcji górskiej, gdy o 18 zrzucaliśmy plecak na łóżko, myśleliśmy sobie: „Ładna mi szybka-restowa akcja”.
Końcowe zacięcia na Prawym ŻebrzePaweł na prowadzeniu w górnych partiach P. Żebra
Prawe Żeberko samo w sobie jest bardzo ładne i dostarcza niezapomnianych wrażeń estetyczno-wspinaczkowych. Drogę robiliśmy wariantami zimowymi, które miejscami jednak okazały się mieć ciekawe, czysto skalne pasaże. Drugi damski zespół, czyli Justyna, Gosia i Ula, zrobił tego dnia drogę Niemca.
Ula na prowadzeniu – droga NiemcaJusta na prowadzeniu – droga NiemcaDziewczyny po skończonej drodze Niemca
Dnia trzeciego, jako że byliśmy zmęczeni dwoma poprzednimi dniami restowymi, postanowiliśmy zrestować i pójść na coś na Czubie nad Karbem. Wybór padł na drogę Agregat Aurora. Ponieważ Maciek planowo musiał już zakończyć wyjazd, zostaliśmy z Filipem zdani na siebie. Ten, po przeczytaniu opisu drogi w internecie, z nie do końca jasnych dla mnie wtedy powodów, rzucił się do ostrzenia dziabek i zębów od raków. Na drugi dzień, gdy moje własne raki po 8-metrowym locie dotknęły dość dynamicznie śniegu na półce, z której asekurował mnie Filip, udało mi się połączyć fakty. Całe szczęście dobrze osadzony friend pozwolił ładnie zamortyzować upadek. Niezrażeni tym małym niepowodzeniem z jeszcze większą werwą uderzyliśmy w cruxa drogi ponownie i na całe szczęście udało się nam ją ukończyć.
Buddies
W tym samym czasie tuż obok działał zespół Aga, Marysia i Wojtek. Wbili się w drogę Głogowskiego, gdzie urobili 4 kluczowe wyciągi, po czym stwierdzili, że nie chce im się już popylać polem śnieżnym do końca drogi i postanowili zjechać do podstawy ściany.
Aga, Marysia i Wojtek
Zmęczony trzema dniami restowymi, z dość wypraną już psychą, użyłem pogarszającej się pogody jako argumentu, by opuścić owe odwołane zgrupowanie dzień wcześniej i wrócić do domu. Pozostała część ekipy postanowiła zostać i dzięki determinacji udało im się przejść drogę Kochańczyka na Progu Kościelcowym (zespół: Marysia, Aga i Wojtek). Warto nadmienić, że dla Wojtka było to pierwsze prowadzenie w zimie!
Obserwacja zarówno tego, jak i poprzednich wyjazdów tatrzańskich nasuwa wniosek, że jednak pogoda sprzyja Klubowi – to już drugi wyjazd z kolei, który zapowiadał się pogodowo jako totalny Armagedon, a warunki ostatecznie okazały się bardzo dobre. Ślepa wiara w to, że będzie dobrze, czyni cuda!
Z niecierpliwością czekam na powtórkę za rok.
Tekst: Paweł (koordynator!) oraz Maciek, korekta Gosia. Zdjęcia: wszyscy obecni.
Zapraszamy wszystkich Członków i Sympatyków Klubu wraz z rodzinami na ognisko.
Mamy nadzieję, że pogoda dopisze i będzie można porozmawiać o nadchodzącym sezonie, planach i wyjazdach przy skwierczących kiełbaskach i trzaskających w ogniu drwach 😉.
Prosimy o przyniesienie ze sobą jedzenia i picia (każdy wedle osobistych ogniskowych preferencji). Na miejscu dostępne będą talerzyki, sztućce i kubki jednorazowe.
Z myślą o wsparciu Ukrainy i Ukraińców, mając na uwadze bardzo dynamiczną sytuację w zakresie aktualnych potrzeb, zamiast prowadzić indywidulaną zbiórkę zachęcamy wszystkich naszych członków do śledzenia oficjalnych zbiórek prowadzonych w Szczecinie przez Związek Ukraińców: https://www.facebook.com/ukraincy.szczecin/
Oto przykładowa lista rzeczy, która jest aktualna na dzień 25.03.2022 r., a które możecie posiadać w swoich zasobach:
śpiwory,
powerbanki i baterie,
latarki czołowe z bateriami.
Lista jest oczywiście o wiele dłuższa, dlatego warto wejść na powyższą stronę i zapoznać się samemu.
Posiadane rzeczy należy dostarczyć do siedziby Związku, która mieści się na ul. Mickiewicza 45.
Zwracamy uwagę, aby przekazywane rzeczy były sprawne i w dobrym stanie.
Dodatkowo prosimy o zapoznanie się z akcją „From Climbers to Climbers”,którą organizuje Mykhailo Poddubnov, jeden z aktywniejszych ukraińskich alpinistów, przesympatyczny człowiek i Nasz przyjaciel (Maciek i Gosia powtarzali jego drogę na Kaukazie).
Również inni wybitni ukraińscy wspinacze w pełni doświadczają grozy wojny, w tym autorzy jednego z najbardziej Kozackich przejść tego roku, na ścianie Annapurny III. Czołowi światowi alpiniści i prawdziwi alpejscy wojownicy tym razem dosłownie chwytają za broń i bronią ojczyzny. To jedni z Nas, członkowie Naszego środowiska, którzy potrzebują teraz naszej niegasnącej pomocy!
Cytując za Mykhailo:
„Musimy zaangażować wszystkie środowiska wspinaczkowe i alpinistyczne, aby mówiły jednym głosem i zbierały środki na potrzeby naszych dzielnych żołnierzy. Ty, który podzieliłeś się owocem z ukraińskimi alpinistami w Geyikbayırı, Ty, który spotkałeś Ukraińców w bazach w Nepalu i Kirgistanie, Ty, który serdecznie poczęstowałeś winem ukraińskich alpinistów w Mestii, wszyscy ludzie, którzy kochają góry na całym świecie, potrzebujemy teraz Waszej pomocy.
Prosimy o szerokie rozpowszechnienie tego apelu i wyjaśnienie, że zbierane fundusze zostaną przeznaczone bezpośrednio na potrzeby Ukraińców, którzy kiedyś trzymali liny i śruby lodowe, a teraz trzymają broń, by bronić Ukrainy przed rosyjską inwazją.”
Z przyjemnością informujemy, że Komisja naszej klubowej nagrody Złoty Hak wyłoniła laureatów.
Nagrody i wyróżnienia przyznano w trzech kategoriach: 1. Alpinizm, 2. Wspinaczka skalna górska, 3. Sport,
Alpinizm
Złoty Hak: Marcin Tomaszewski
za poprowadzenie w zespole z Damianem Bieleckim nowej drogi Frozen Fight Club na Ścianie Uli Biaho Gallery w dolinie Trango, Karakorum. Trudności techniczne: A3, M7, 780 m, 16 wyciągów. Droga ta, poprowadzona w kapsułowym stylu Big Wall, jest pierwszą tego typu wspinaczką przeprowadzoną w warunkach zimowych w Karakorum.
Wyróżnienie: Robert Narolewski za zjazd na nartach Żlebem Mnichowym oraz aktywne propagowanie skituringu i skialpinizmu wśród członków Klubu.
Wspinaczka skalna górska
Nagrody nie przyznano.
Wyróżnienia:
1. Zespół: Mateusz Staworowski i Filip Kaźmierczak za błyskotliwy pierwszy sezon wspinaczkowy w górach z niebanalnymi przejściami.
2. Tomasz Jasek za poprowadzenie w stylu OS kluczowych trudności drogi Finlandia (VII-) na Torre Grande w Dolomitach.
Sport
W kategorii przyznano dwa Złote Haki:
Złoty Hak: Dariusz Sokołowski
za powtórzenie drogi Oświecenie (pierwotnie D16) z jednoczesną weryfikacją autorskiej wyceny (D14+).
Złoty Hak: Alicja Brzezińska
za poprowadzenie drogi Biały Ściek w Sokolikach (VI.4) i nieustanne podnoszenie poziomu kobiecego wspinania w Klubie.
W skład Komisji weszli: Jerzy Kawiak, Dominik Pilip i Maciek Nieścioruk.
O czasie i miejscu wręczenia nagród i wyróżnień poinformujemy wkrótce.
Dla członków SKW – 4 wejściówki do zdobycia w KONKURSIE! Szczegóły poniżej.
“W czasach, gdy wspinaczka zmienia się z niszowej dyscypliny w wielkie wydarzenie medialne, Marc-André Leclerc wspina się samotnie, z dala od świateł reflektorów. Na odległych alpejskich zboczach 23-latek podejmuje się jednego z najśmielszych samotnych wejść w historii…
Bez kamer, liny i miejsca na błąd – podejście Marc’a-André jest kwintesencją samotnej przygody. Zaintrygowany cichymi osiągnięciami wspinacza, weteran kina wspinaczkowego, reżyser Peter Mortimer (m.in. „The Dawn Wall”, „Valley Uprising”, niezliczone odcinki serii „Reel Rock”), postanawia nakręcić o nim film. Podczas dwuletniej podróży przez wysokie alpejskie szczyty i pionowe lodospady, Peter bada związek Marc’a z naturą, jego bezkompromisowe poszukiwanie przygód oraz ryzyko, jakie podejmuje, by realizować swoją pasję. Niektórzy eksperci uważają, że balansuje na krawędzi ryzyka, ale są też legendy wspinania free solo (m.in. Alex Honnold), które zachwycają się jego talentem i osiągnięciami. Jednak wszystkie dokonania kanadyjskiego solisty kurczą się w porównaniu z jego odmieniającą życie wyprawą do Patagonii i ustanowionym rekordem.
Dokument pozwala bliżej przyjrzeć się pasjonującej przygodzie Leclerca, która uosabia jego miłość do wspinaczki i wysokości.
Film jest przejmującym portretem wspinacza-wizjonera, który podąża ścieżką wytyczoną przez pasję, mimo najsroższych możliwych konsekwencji.”
KONKURS DLA CZŁONKÓW SKW – do zdobycia 4 bilety na film –
Wystarczy wejść na nasz Fanpage na Facebooku: https://www.facebook.com/KWSzczecin i odpowiedzieć, w komentarzu do dedykowanego posta, na 3 pytania:
1. Wymień co najmniej jedno z wybitnych przejść Marc-André Leclerca na patagońskiej turni Torre Egger. 2. Na jakiej drodze w Tatrach wspinał się Marc? 3. Jakie zwierzęta towarzyszyły Marcowi wraz z kompanami podczas wspinaczki na Cerro Mariposa w Patagonii (podpowiedź: nazwa drogi)?
Cztery pierwsze osoby, które poprawnie odpowiedzą na wszystkie trzy pytania dostaną od nas wejściówki na film.
Szkolenie skiturowo-lawinowe – RELACJA 04-06.03.2022 r.
Ekipa szkoleniowa-wyjazdowa marzec 2022 r.
Za nami kolejne klubowe szkolenie skiturowe pod okiem ratowników GOPR: Krzyśka i Mateusza. Tym razem oprócz samego skiturowania skupiliśmy się też w dużej mierze na zagadnienach związanych z bezpieczeństwem lawinowym. Szkoleniu można by nadać podtytuł „jak zminimalizować ryzyko (no i całkiem fajnie spędzić czas na nauce w klubowym gronie)”.
Schronisko pod Łabskim, nasza baza
Przez dwa weekendowe dni Instruktorzy przekazywali nam cenną wiedzę dotyczącą wszystkiego, co związane z białym puchem, który, choć pożądany na zjazdach, bardzo szybko może zamienić się w coś dużo mniej ciekawego.
PodejściaI zjazdy
Przygotowania, jak się dowiedzieliśmy, warto zacząć dużo wcześniej w domu, układając swój wyjazd (pogoda – komunikat lawinowy – praca z mapą!). A zdobyte doświadczenie przypominać sobie w praktyce za każdym razem w górach.
Wykład inauguracyjnyz Mateuszem
Ćwiczenia praktyczne były bardzo ciekawe. Pierwszego dnia kopaliśmy 2-metrowe doły (tak, tyle śniegu leży teraz w okolicach schroniska pod Łabskim Szczytem).
“Ale wykopałam!“Więcej śniegu niż TomaszDział kobiecy kopieTakie tam z bryłą śniegu
Sprawdzaliśmy też, jak wyjeżdża deska pod grupą i narciarzem (ale za to z dwoma plecakami!). Pod lupą oglądaliśmy płatki śniegu.
I łup! Deska wyjeżdża
W puszku też troszkę pozjeżdżaliśmy, warunek był naprawdę genialny :).
Piter w puchu
Dostaliśmy nawet zadanie domowe, aby zaplanować turę. Dostarczyło nam to wieczorem w schronisku mnóstwo emocji. Koniecznie trzeba się będzie na tę turę wybrać!
Praca z mapą i kompasem
Drugiego dnia szkolenia uczyliśmy się wszystkiego o lawinowym ABC. Można śmiało stwierdzić, że szukanie zakopanego detektora na czas, czy to indywidualnie czy w grupie, mobilizuje każdego. Szczególnie, jak trzeba być szybszym niż koledzy i koleżanki z drugiego zespołu!!!
Biegiem do detektora!Lokalizacja metodą krzyżaZnajdzie czy nie znajdzie?
W ruch poszły łopaty i sondy, a niektórzy na własnej skórze poczuli, jak to jest być zakopanym pod śniegiem (dość dziwne uczucie).
SondowanieRaz, dwa, trzy, nikt nie patrzy
Ekipa wróciła bogatsza o wiedzę, która w górach zimą na skiturach potrzebna jest zawsze.
Zachęcamy oczywiście do kolejnych szkoleń i wyjazdów ze Szczecińskim Klubem Wysokogórskim!
Klubowy kurs wspinaczki skalnej 2022 – WOLNE MIEJSCA –
❗️Mamy wolne miejsca na nasz kurs, który rozpoczyna się 19 kwietnia❗️
Program kursu jest zgodny z programem kursu PZA i obejmuje:
6 zajęć teoretycznychw formie wykładów/prelekcji,
3 x 4h zajęcia praktyczne na ściance wspinaczkowej,
2 4-dniowe WYJAZDY w skałki (Jura Krakowsko-Częstochowska i Sokoliki).
To świetna okazja nie tylko aby nauczyć się wspinaczkowej samodzielności, ale także aby zintegrować się ze szczecińskim środowiskiem górskim, poznać nowych ludzi dzielących podobną pasję.