Miesiąc na Frankenjurze – RELACJA klubowiczów

Miesiąc na Frankenjurze
> RELACJA klubowiczów
<

W lipcu trójka naszych klubowiczów: Ania, Tomek i Adam, przeniosła się na pracę zdalną do Frankenjury. Wspinali się w znanych rejonach, eksplorowali nowe, padły nawet życiówki. 😁

➡️ Jesteście ciekawi jak było, co warto tam zobaczyć i gdzie pojechać w skały?  
Zapraszamy do relacji z tej przygody!


“Zaczęło się od adamowego: „A może by tak nie jeździć tu tak tydzień w tydzień tylko zamieszkać na miesiąc i pracować?”. Nazwaliśmy go potem Adam-Sprzedawca-Marzeń. #FrankenjnuraTeamDream. Spróbowaliśmy, a co. Adam, Tomek i ja oraz pies zwany Kłakenem 🙂 

FRANKENJURA to…

..…bawarski raj wspinaczy. A poza tym piękna kraina wzgórz, lasów, równego asfaltu i curry wurstów. Dobra nawet na upały (przetestowane!). Znaliśmy ją już oczywiście wcześniej i chętnie tu wracaliśmy (wiadomo ze Szczecina bliżej tu niż na PolishJurę), ale na tak długo i eksploracyjne nie byliśmy nigdy. 


Wspinaczkowo − można powiedzieć, że oprócz charakterystycznych dla westowego wspinania tuf jest tu wszystko. Piony, połogi, przewieszenia. Krawądki, oblaki, dziurki. Drogi techniczne i siłowe, z bulderowym startem albo z cruxem na końcu lub typowo ciągowe, krótkie i długie. Skał i rejonów jest tak dużo, że np. bulderingu oficjalnie tu nie ma − aby nie przejeżdżało za wiele wspinaczy (Bawarczycy cenią sobie swój spokój oraz hasło „Nie potrzebujemy Twoich pieniędzy”).

Wydawało nam się, że miesiąc to dużo. „Och, och! Ile to my porobimy i zobaczymy!”. Jak się okazuje: nie da się wspinać dzień w dzień przez 4 tygodnie ;p (chociaż bardzo się staraliśmy ;p). Odwiedziliśmy kilka klasyków, zajrzeliśmy też do mniejszych skałek (idealnych na popracowy ok. 3-godzinny wspin).

Z 27 dni pobytu wyszło nam:

  • 18 dni wspinaczkowych (+/- bo nie zawsze każdy z teamu się wspinał, czasem tylko dopingował przy wstawkach z pozycji hamaczka),
  • kilka dłuższych i krótszych wycieczek rowerowych po okolicy (my zabraliśmy szosówki, Adam zaś przemierzał odstępy leśne na swoim MTB-electric-burżuazja-style, bardzo nas wkurzając, jeśli chodzi o podjazdy),
  • 2 moczenia kończyn we freibadzie (basenie na otwartym powietrzu),
  • 2 samotne przebieżki po górach i dolinach Tomasza,
  • 1 wycieczka w ulewie po okolicznych lasach w celu znalezienia skał zdatnych do użytku #mokrzydogaci (Adam, Kłak i ja stanowczo odradzaliśmy),
  • 1 wycieczka krajoznawcza do Bambergu po najdroższe lody świata oraz
  • 1 wycieczka z Kłakiem na okoliczną górę (lokalny Hohematterhornstein).

WSPIN

Odwiedziliśmy:

1. Herbstwand
Ładna, nie za duża skałka w cieniu, ze świetnymi drogami. Zaginające się dziurki, krótkie podejście. Pierwsza życióweczka i to w pierwszy dzień: Ania, Fallobst, 7- FL. Polecamy na krótki, szybki wspin. 

2. Intensivstation.
Skała nad zabudowaniami, krótkie podejście z parkingu. Asekurować można nawet spod wejścia do czyjeś chaty ;p Połupana skała i dość dziwne drogi. Mimo to Adam i Tomek bardzo pięknie powymieniali się tam Flashami na drogach za 8.

3. Püttlachtaler Wand – Mittlerer Wandteil.
Skała z wrażeniem: WOW. Mocne, wytrzymałościowe 30-m drogi. Cyfra trzyma, run-outy robią swojej, widoki też.

Püttlachtaler Wand – Mittlerer Wandteil

4. Märchenwand.
Ponoć w słońcu (tak twierdził Tomasz). Ja tam widziałam tylko gęsty las i podejście MOCNO pod górkę. Drogi ładne, po dziurkach, ciągowe
, nie łatwe (techniczne).

5. Gernerfels.
Skałka bezpośrednio w Gößweinstein na terenie prywatnym. Wisząc na bloku, można podziwiać ogródek. Niesamowity okap (dach?) oraz wkurzeni właściciele, jak widzą Cię tam w tygodniu po godz. 19.00 (i w niedzielę ;p). Godna polecenia droga za 9 ‘Top Ten’ (chłopaków sponiewierała prawie tak samo jak Niemiec).

6. Weidener Wand (niejednokrotnie… ).
Skała, na której znalazłam sobie projekt (droga Weißer Streifen za 8-). Świetna na upały (bliskość rzeczki, wieczny cień, krótkie podejście i chłód bijący od szczelin). Jeździliśmy tam, póki droga nie padła − tutaj ogromne podziękowania dla Adama i Tomka za wsparcie mentalne, asekurację, wieszanie eksów i wiarę, że zrobię. Bez nich bym pewnie odpuściła. A się okazało, że to była tylko kwestia próby 🙂 

7. Harry Potter Wand (kilka razy).
Skała, która ponoć zawsze jest mokra. Nam się nie zdarzyło. Pewnie z okazji nieustających upałów. Bardzo ciekawa, nie za wysoka z różnorodnymi drogami (są przewieszenia po klamach, jest rysa, są drogi ciągowe z dziureczkami). Łatwe dojście, dużo cienia. No i te nazwy dróg… można pokonać Voldemorta! 🙂

8. Schlossbergwand (wielokrotnie).
Skała-klasyk. Ogrom wspinania na części lewej, prawej i na pobliskich Schlossbergzwilling Wand. Dzięki Tomkowi, który znalazł tam swój projekt, wiemy już dokładnie, gdzie należy położyć kocyk, a gdzie rozwiesić hamak oraz jak nagrywać przejścia (również z czołówką!). Nasz król dramy postanowił zrobić swoje pierwsze 9 (7c): „Ohne Liebe Chance” (haha), w ostatni dzień (nieplanowany na wspin, tylko na wyjazd) w ostatniej próbie. Mimo to: Gratulacje! ;p ( …dla teamu wspierającego. Wytrwaliśmy!)
Adam przy okazji zrobił Dalę za 8+/9- (7b) 🙂 🙂 🙂

9. Heldwand.
Piękna, jasna skała. Drogi sztos. Można się wspinać dopiero po 15 lipca (ptaki!). Skała generalnie w cieniu (przewieszona), ale nie w lesie. Szybko schnie po deszczu i nie zamaka w burzy (od razu…). Można zjeżdżać będąc suchym, tylko asekurant narzeka, że na niego pada. Polecamy bardzo! (skałę, nie mokrego asekuranta).

REST

Możliwości w bawarskim raju jest multum.

1. Rowery. My wzięliśmy kolarzówki na szosę, MTB do lasu i dużo jeździliśmy po okolicy, ale to średni rest, biorąc pod uwagę podjazdy. Za to widoki… cudo. 

2. Freibad. W upalny dzień można pójść na otwarty basen − my korzystaliśmy z tego z Weichenfeldzie i był naprawdę fajny. Była trampolina i zjeżdżalnia. Niestety trzeba się nastawić na walkę o miejsce w kolejce z dziećmi ;p

3. Zwiedzanie. Polecamy wycieczkę do okolicznych miast (Bamberg − WOW!) i miasteczek-wioseczek (Gößweinstein, Pottenstein są PRZE-ŚLI-CZNE!).

4. Kajaki. Jest opcja spływu urokliwą rzeczką (nam się niestety nie udało tego zrealizować − ale jest po co wracać!).

5. Wycieczki piesze po okolicy. Frankenjura to królestwo ławeczek rozsianych na wzgórzach, na skrajach lasów, z widokiem na łąki, które wieczorami pachną obłędnie. Zdobyć można Hoheleite (550 m n.p.m.), z którego rozciąga się widok na całą okolicę. Albo po prostu zagubić się troszkę w tym pięknym miejscu…

To kiedy jedziecie? My polecamy!
Ania, Tomek, Adam & Kłak, lipiec 2022 r.”


Zdjęcia: Anna Dziel-Jasek, Tomasz Jasek, Adam Orcholski
Relacja: Anna Dziel-Jasek.


OGŁOSZENIE: obóz unifikacyjny – ARCO – wrzesień 2022 r.

> > OGŁOSZENIE < <
obóz unifikacyjny SKW
ARCO 24.09-01.10.2022 r.

Zapraszamy członków klubu na (późno) letni obóz unifikacyjny!

Wyjazd do ARCO skierowany jest do osób posiadających doświadczenie w samodzielnym prowadzeniu dróg sportowych oraz do osób, które chciałyby rozwinąć się w kierunku wspinania wielowyciągowego po drogach ubezpieczonych.

[ TERMIN ]
24.09-01.10.2022 r. (sobota-sobota)

[ ZAKWATEROWANIE ]
Camping Zoo w miejscowości ARCO (Włochy), https://campingzoo.it
Noclegi w namiotach własnych, z dostępem do zaplecza sanitarnego oferowanego przez camping. Na campingu istnieje także możliwość zakwaterowania w domkach. 
Koszt zakwaterowania: zgodnie z cennikiem obowiązującym na campingu.  

[ WSPINANIE ]
Drogi wspinaczkowe w rejonie ARCO. 
Wspinaczka sportowa i wielowyciągowa po drogach ubezpieczonych. 

[ ZAPISY ]
Drogą mailową na: info@kwszczecin.pl

Kryteria brane pod uwagę przy kwalifikacji do obozu:
1. Doświadczenie / samodzielność we wspinaczce sportowej oraz wielowyciągowej po drogach ubezpieczonych.
2. Odbyte kursy: 
–      w przypadku osób zainteresowanych wspinaniem sportowym minimalnym wymaganiem jest posiadanie podstawowego kursu skałkowego (po drogach ubezpieczonych) lub doświadczenia w skalnej wspinaczce sportowej;
–      w przypadku osób zainteresowanych wspinaniem po wielowyciągowych drogach ubezpieczonych, minimalnym wymaganiem jest posiadanie pełnego kursu skałkowego lub doświadczenia w prowadzeniu tego typu dróg.

Więcej o obozach klubowych: https://kwszczecin.pl/wspinanie/obozy-klubowe/

[ KOORDYNACJA ]
Justyna Teodorczyk

Zapraszamy do zapisów !!! 

TATRY 2022 r. − obóz sportowy − RELACJA


TATRY 2022 r.
obóz sportowy − RELACJA

Nadszedł czas na podsumowania klubowego obozu wspinaczkowego w Tatrach A.D. 2022.

Ach te nasze Tatry!

Zwykle organizacja i sam wyjazd niosą ze sobą wiele dramatycznych historii o oczekiwaniach związanych z tzw. „optymalnym warunem”, który to pozwoliłby uprawiać nasz ulubiony sport.

Czy było warto?

Niestety, tym razem pogoda spłatała nam ogromnego figla i tak jak rzeczony „warun” zaczął się w sobotę rozpoczynającą obóz, tak i zakończył się w niedzielę kończącą wyjazd. Innymi słowy, przez całe siedem dni nie było możliwości na znalezienie nawet cienia wymówki, by się nie wspinać. 

Jeśli mało byłoby komuś problemów związanych z pogodą, to dodatkowo przez całość wyjazdu przewinęło się łącznie 16 osób, dzięki czemu byliśmy w stanie zdominować Mnicha oraz wspólnie napastować Kopę Spadową.

Aby mieć pewność, że wyjazd na pewno będzie udany, jeden z naszych szczecińskich zespołów zrobił bardzo dobre przejście na Kazalnicy Mięguszowieckiej (Relacja Roberta z przejścia ‘Wariantów Małolata ze startem Wędrówką Dusz’).

Poziom zmęczenia, który nawarstwił się przez rzeczony tydzień był tak duży, że przestałem rejestrować małe rzeczy, których zwykle używam do ubarwiania relacji. Tym razem więc ograniczę się do samego wylistowania przejść klubowiczów oraz publikacji zdjęć.

  • Mnich / Droga Orłowskiego V / OS
    (zespół: Filip Kaźmierczak i Michał Kundera, zespół: Michał Kundera i Rafał Dzianach, zespół: Paweł Biernacik, Kacper Tomala i Paweł Harasimowicz, zespół: Zuza Waligórska i Mateusz Staworowski),
  • Mnich / Droga Klasyczna IV+ / OS
    (zespół: Filip Kaźmierczak i Michał Kundera,
    zespół: Michał Kundera i Rafał Dzianach)
  • Mnich / Zacięcie Robakiewicza – III / OS
    (zespół: Filip Kaźmierczak i Michał Kundera)
  • Mnich / Kant klasyczny war. Zacięciem Mierzejewskich – VI- / OS
    (zespół: Filip Kaźmierczak i Michał Kundera)
  • Mnich / Międzymiastowa – VI/VI+ / OS
    (zespół: Filip Kaźmierczak i Michał Kundera,
    zespół: Tomasz Zabielski i Paweł Głasek)
  • Zamarła Turnia / Droga Motyki – V / OS
    (zespół: Filip Kaźmierczak i Michał Kundera)
  • Kazalnica Mięguszowiecka / Warianty Małolata
    ze startem Wędrówką Dusz – VI+/VII- / OS
    (zespół: Paweł Chodzyński, Robert Narolewski i Filip Kaźmierczak)
  • Czołówka MSW / Greystone VII / OS
    (zespół: Paweł Chodzyński i Robert Narolewski)
  • Zadni Mnich / Prawy filar – III / OS
    (zespół: Maria Błędowska i Agnieszka Tokarska)
  • Mnich / Kant Klasyczny war. Drugą Rysą VI- / OS
    (zespół: Paweł Głasek, Tomasz Zabielski, Rafał Dzianach)
  • Grań Mięguszowieckich Szczytów – IV / OS
    (zespół: Tomasz Zabielski, Rafał Dzianach, Paweł Głasek)
  • Mięguszowiecki Szczyt Wielki / Droga Surdela V+ / OS
    (zespół: Tomasz Zabielski i Paweł Głasek)
  • Kopa Spadowa / Droga Skłodowskiego,
    dół war. Sztaby, góra oryg. – VI-/VI / OS
    (zespół: Paweł Głasek, Rafał Dzianach i Tomasz Zabielski)
  • Mnich / Sprężyna / VII- / RP
    (zespół: Paweł Głasek i Rafał Dzianach)

FOTORELACJA:

Tym, którzy jeszcze mają wątpliwości, czy warto jeździć z klubem, odpowiadam: tak, warto 😁.

Do zobaczenia za rok!

Nasz wspaniały Koordynator!

Relacja i ogarnianie obozu: Paweł Głasek.


OGŁOSZENIE: obóz sportowy TATRY SŁOWACKIE wrzesień 2022 r.

> > OGŁOSZENIE < <
obóz sportowy SKW
TATRY SŁOWACKIE 10-17.09.2022 r.

Zapraszamy na obóz sportowy SKW w Tatrach Słowackich. 
W razie złej pogody na terenie Tatr Słowackich planowaną alternatywą są wapienne rejony wspinaczkowe w Alpach Austriackich: Hollental albo Hochschwab.
Liczymy także na udaną wieczorną integrację wszystkich uczestników na campingu, po sytych akcjach wspinaczkowych i wędrówkach górskich!

[ TERMIN ]
10-17.09.2022 r. (sobota-sobota)
Można również dojechać jedynie na przedłużony weekend.

[ ZAKWATEROWANIE ]
Camping „Rijo” w Starej Leśnej, niedaleko od stacji „Electricki”.
Nocleg we własnych namiotach, dostęp do zaplecza sanitarnego i kuchni turystycznej.
Na miejscu także bar z lokalnymi przekąskami oraz wiata w razie opadów.

[ WSPINANIE ]
Drogi wspinaczkowe w słowackich Tatrach Wysokich.
Dzięki „Electriczce” jeżdżącej u podnóża Tatr  można szybko dostać się w różne rejony, w których zaczynają się szlaki turystyczne. Należy jednak wziąć pod uwagę, że ze względu na dłuższe podejścia wiele dróg może wymagać „noclegów pośrednich 😉”

Wyjazd kierowany jest do osób posiadających doświadczenie w samodzielnym prowadzeniu dróg wielowyciągowych o charakterze górskim na własnej asekuracji.
Wyjazd ma charakter sportowy, stawiamy na samodzielność uczestników.
Osoby o umiarkowanym doświadczeniu wspinaczkowym w górach zapraszamy po uprzednim umówieniu się z doświadczonym partnerem na wspólną wspinaczkę.
Na wyjazd mogą zgłaszać się również chętni do samodzielnych wędrówek górskich.

Więcej o obozach klubowych: https://kwszczecin.pl/wspinanie/obozy-klubowe/

[ ZAPISY ]
Drogą mailową na: info@kwszczecin.pl

Kryteria brane pod uwagę przy kwalifikacji do obozu:
1. doświadczenie/samodzielność we wspinaczce letniej górskiej,
2. odbyte kursy (skałkowy, taternicki letni),
3. samodzielność w uprawianiu kwalifikowanej turystyki górskiej.

W razie pojedynczych braków sprzętowych (szpej wspinaczkowy, namiot itp.) prosimy o podanie takiej informacji w zgłoszeniu, a postaramy się o ich uzupełnienie. Z pomocą przyjdą nam Wypożyczalnia sprzętu klubowego,jak i użyczenia koleżeńskie. 

[ KOORDYNACJA ]
Maciej Nieścioruk


PRZEJŚCIE: “Warianty Małota”, Kazalnica Mięguszowiecka

PRZEJŚCIE: “Warianty Małota” ze startem “Wędrówką Dusz”. Kazalnica Mięguszowiecka, Tatry.

21 lipca, w ramach tatrzańskiego obozu sportowego Szczecińskiego Klubu Wysokogórskiego, zespół: Paweł, Robert i Filip dokonał ciekawego przejścia na Kazalnicy Mięguszowieckiej.

Droga “Warianty Małolata”, ze startem “Wędrówką Dusz”, wyceniana jest na VI+/VII- i jest absolutnym klasykiem na Zerwie. To piękna kombinacja pokonująca w logiczny sposób główne spiętrzenie Kazalnicy. Trudności są solidne.

Zapraszamy do relacji Roberta z tego przejścia:


“Palenica, środek tygodnia − kiedyś oznaczało to luz na parkingu i jako taki na drodze do Morskiego Oka. Nic z tego! Teraz Tatry są jak Al-Kaba: prawdziwy Polak musi przyjechać i dotknąć, zjeść schabowego, zapić piwem. Taka pielgrzymka. Idziemy mrówkołazem. Ciekawe, czy widać go z orbity. 8-kilometrowy wąż miarowo podrygujący w rytm kroków, poprzetykany fasiągami, które jak statki płyną tą rzeką. Dumne spojrzenia młodzieńców z damami, usadowionych za końskim zadkiem, odprowadzają piechurów litościwym wzrokiem.

Idziemy szybko. Wpadamy na Tabor. Kuby chatara nie ma, jest Krzychu, który ma sprawy własne. Ładujemy się do namiotu, który nam pasuje, co będzie miało kabaretowy ciąg dalszy. Przybijamy piątki: kto przyjechał, kogo jeszcze nie ma, kto jest, na której ścianie? Obiadokolacja przechodzi płynnie w naradę wojenną. Do teamu dołącza Filip. Trójka może nie jest błyskawicą, ale sprzęt łatwiej rozłożyć. Bez bólu prowadzący może atakować na lekko. Decydujemy o starcie w Salon Niezależnych (inna nazwa Wariantów Małolata) czterema pierwszymi wyciągami Wędrówki Dusz (autorzy: Robert Paluch, Darek Łysy Sokołowski, dawno temu).

Noc − jakby jej nie było. Teleportacja pod ścianę. Inny świat. Są już 2 zespoły, ale ta cisza i ogrom skały nad nami! Na wysokości ciemnego żeberka ściana przełamuje się, pochyla na nas: patrzy na mrówki nad brzegiem Czarnego Stawu. Witamy się ze ścianą. Góra bierze nas w objęcia i do końca nie daje odpocząć. Nie chowa tajemnic. Wbrew oczekiwaniom droga narzuca swój przebieg. Trawers z jedynkami (aktualnie jedna została, pokryta śladami wszystkich sezonów, niedotykalna), ubezpieczony 1 spitem. Mokro jak po deszczu. Paweł pokonuje sajtem. Kiedy mówi „Cicho!”, wiemy, że nie jest lekko. Wyobraziłem sobie Hinterstoissera na jego trawersie. Przechodzimy bez bloków. Ścianka jest historyczna: tu zaczęło się odhaczanie dróg tatrzańskich.

Droga puszcza nas dopiero pod Progiem Płytowym, oficjalnym końcem drogi.
10 godzin 30 min. od wejścia w ścianę. Ale nie, to nie koniec! Trawy przy Turni nad Schodami wydają się tak blisko, ale jeszcze 2 wyciągi. Robi się bardzo wieczorowo − na kolację przy świecach raczej nie zdążymy. Bez czołówek już nie można. Znajdujemy wygodny trawers do Bańdziocha i szlaku. Od tego momentu do domu jeszcze ponad 2 godziny. Ale już można powiedzieć, że znowu się udało. Jakże smakuje woda ze strumienia, od 3 godzin pracowaliśmy na sucho. Małe żyjątka odcedzam przez zęby.

Na Taborze już senna cisza, choć chatar czuwa. Godzina 01.00, nie mamy siły gadać, kiedy zjawia się dwóch wczasowiczów z rezerwacją na nasz namiot. Krótkie, żołnierskie słowa dają chatarowi do zrozumienia, że nigdzie się nie wybieramy. Mamy spokój. Później jeszcze 2 razy będą zgłaszać się chętni na nasze spanie − zachowaliśmy dom i godność. 

Sen uleczył rany. Wprawdzie następnego dnia mogliśmy tylko jeść, pić, jeść jeszcze i pić więcej, ale już kolejnego padł Greystone na Czołówce MSW − to jednak inna historia. Powidoki z tej wyrypy zostaną z nami na długo, nim, jak wszystko, rozpłyną się w czasie.” 


Warianty Małolata“,
ze startem “Wędrówką Dusz:

  • Pierwsze przejście drogi: Zbigniew Czyżewski (“Małolat”) i Jacek Jasiński.
    3 VII 1977.
  • Podejście do drogi: czerwonym szlakiem ze schroniska nad Morskim Okiem. Czas podejścia ok. 1h.
  • Liczba wyciągów: 10 + ok. 1h podejścia na szczyt Kazalnicy.
    Pierwsze 4 wyciągi drogą “Wędrówka Dusz”.
  • Wycena: VI+/VII-.
  • Zejście: zielonym szlakiem.
  • Sprzęt: zestaw standardowy.
Schemat Kuba Radziejowski, “Warianty Małolata” na czerwono


Warsztaty z Olgą i Alkiem – RELACJA

Warsztaty z Olgą i Alkiem – RELACJA

W weekend 8-9 lipca odwiedzili nas w Szczecinie Olga Kosek wraz z Alkiem Huszczem. Nasi goście urozmaicili weekend tym wspinaczom, którzy pomimo świetnej pogody w skałach i górach postanowili pozostać na dalekim północnym-zachodzie Polski.

Przez dwa dni mieliśmy świetną okazję uczestniczyć w kapitalnych treningach, warsztatach, prelekcjach i wykładach, prowadzonych przez dwójkę utytułowanych zawodników pucharu świata we wspinaczce lodowej, drytoolowych wymiataczy i po prostu świetne osobowości. 

SOBOTA

#DZIABKI

Zaczęliśmy późnym popołudniem od warsztatów drytoolowych dla wspinaczy, którym zdarzyło się już parę razy dzierżyć dziabę w dłoni. Działaliśmy w jaskini drytoolowego wspinania w Szczecinie, czyli w C.W. Geko.

Po krótkim wywiadzie środowiskowym, tak aby Olga mogła ułożyć sobie każdego z uczestników w głowie pod kątem działalności i poziomu umiejętności, rozpoczęliśmy modelową rozgrzewkę pod drytool prowadzoną przez Alka.
Barki, plecy, przedramiona… uniwersalne ćwiczenia, które bez specjalnego obciążenia dodatkowego angażowały nasze kluczowe partie mięśniowe i potrafiły dać lekko w pompkę. Ciąg ćwiczeń definitywnie do zamiętania!

Nie stygnąc, przeszliśmy pod skrzydła Olgi i zaczęliśmy od testowania świeżo nakręconych krawądkowych chwytów drytoolowych, których worek przywieźli ze sobą nasi zawodnicy. Zawodnicze wstawanie z jednej krawądy i przyblok wraz z zasięgowym strzałem do drugiej dają popalić… i raczej nikomu ruchy te nie wyszły w ciągu za pierwszym podejściem.

Kolejne próby i patenty zdradzone przez Olgę przyniosły w końcu rezultaty. Bardzo fajne ćwiczenie, gdzie siłowe ruchy mieszają się z precyzją i koordynacją całego ciała.

Kolejnym punktem były nasze ulubione trawersy. Olga zaprezentowała nam, jak to ujęła „świat poza nachwytem i podchwytem”. W tym celu nakręcony mieliśmy kapitalny obwód z chwytami umieszczonymi pod kątem i w pionie. Ciąg krawądkowych odciągów z poziomymi przechwytami wymagał zaangażowania ciała, skrętów, ruchów po krzyżu i dostarczył nam świetnej zabawy pomimo koniecznej napinki. 

Następnie przeszliśmy do ćwiczenia czwórek i dziewiątek…
Niezależnie, czy ktoś decyduje się na DTS w pełnym wydaniu, 4. i 9. są niewątpliwie świetnym narzędziem treningowym angażującym całe ciało i zwiększającym nasze możliwości. Ćwiczenia robiliśmy w wersji na drewnianych klockach i na łańcuchach.

Jako ostatnie ćwiczenie mieliśmy okazję spróbować typowych zawodniczych ruchów rodem z pucharu świata, co tylko zwiększyło w naszych oczach szacun do dwójki prowadzących. Wstawanie z podchwytu na nogach bez głowicy opartej o ścianę okazało się niezłym killerem i zaskoczeniem, że „w ogóle tak można”. Niektórym uczestnikom (mistrzom martwego ciągu) sztuka ta udała się jednak z powodzeniem.

Na koniec rozmawialiśmy o ćwiczeniach pod drytooling, w końcu to dość siłowa dyscyplina, gdzie wymagana jest też duża baza wytrzymałki. Podciągnięcia, pompki… Zadawanie na drągu definitywnie robi robotę!

Następnie całą bandą przemieściliśmy się na prelekcje Olgi dotyczącą „życia zawodnika”.

#OLGA i ZAWODY

Co by nie mówić, kariera zawodnicza na światowym poziomie jest pełna wyzwań, a jeśli dotyczy to niszowej w danym kraju dyscypliny to tym bardziej nie ma lekko. Doświadczenie słuchania Olgi dzielącej się swoimi przeżyciami ze startów w kolejnych sezonach zostanie z nami na długo. Luźna atmosfera i humor towarzyszący spotkaniu sprzyjał interakcji, rozmowie i zadawaniu wielu pytań. Siedzieliśmy tak, gawędząc jeszcze całkiem długo…

NIEDZIELA

#STAYSTRONG

Kolejny dzień rozpoczęliśmy od części teoretycznej. Wykład „Podstawy planowania treningu w kontekście aktywności wspinaczkowej” poprowadził Alek Huszczo. Ogromna dawka wiedzy, doświadczenia w roli trenera i zawodnika przybliżyła nam problematykę układania jednostki treningowej i nie tylko!
Ciekawe pytania i zaangażowanie słuchaczy sprawiły, że prelekcja potrwała dłużej. Bogatsi o informacje z zakresu m.in. zapobiegania kontuzji, regeneracji, treningu uzupełniającego przeszyliśmy do części praktycznej. Wszystko to miało miejsce w Centrum Wspinaczkowym Big Wall.

#WORKOUT

Uzbrojeni w wygodną odzież rozpoczęliśmy część praktyczną. Wszystko w oparciu o sprzęt, który mamy dostępny na ściance wspinaczkowej, i przy użyciu gum oporowych. Duża dawka endorfin i śmiechu towarzyszyła nam przez blisko 2 godziny.

Pracowaliśmy nad mobilnością, stabilnością czy corem. Alek pokazał nam ćwiczenia bazowe, które każdy z nas może wykorzystać, planując rozgrzewkę czy trening uzupełniający. Maksymalnie zaangażowani uczyliśmy się prawidłowych wzorców ruchowych…i jak słyszeliśmy, uczestnicy wykorzystują teraz tę wiedzę w praktyce.

#GIRLPOWER

Tego dnia absolutnym zaskoczeniem była frekwencja i zainteresowanie Pań warsztatami praktycznymi „Drytooling dla początkujących”.


Zajęcia odbyły się w Centrum Wspinaczkowym GEKO. Całość poprowadziła Olga Kosek, która przybliżyła nam świat wspinaczki zimowej. Śmiało możemy powiedzieć, że rośnie nam kolejna grupa wielbicielek i wielbicieli tej formy aktywności. 

Pomimo początkowych obaw uczestników przed nieznanym warsztaty okazały się ogromnym sukcesem. Możliwość poznania sprzętu, podstawowych ruchów w drytoolingu, poprzedzona ukierunkowaną rozgrzewką, pokazała nam nowe możliwości cieszenia się wspinaniem.

Mamy nadzieję, że po tych spotkaniach nikomu w klubie nie przyjdzie do głowy deprecjonowanie drytoolingu jako dyscypliny wspinaczkowej.
Liczba jego entuzjastów rośnie u nas w klubie z roku na rok, a warsztaty z całą pewnością przyczynią się do wzmożonego treningu pod zimowe wspinanie. 

Zapowiada się dobry sezon!


Czerwcowy wspin w Rudawach – RELACJA

Czerwcowy WSPIN w RUDAWACH
– RELACJA

Czerwiec – kolejny miesiąc w kalendarzu wyjazdów klubowych. Ponownie postanowiliśmy skupić się na rejonie Rudaw Janowickich, przezornie omijając Sokoły z uwagi na zazębiający się z wyjazdem, organizowany przez Tabor pod Krzywą, „Big Wall w Sokolikach” − swoją drogą impreza warta polecenia.

Niemal tyle samo emocji co wyjazdowe wspinanie dostarczyło nam przedwyjazdowe śledzenie prognoz pogody na upatrzony weekend 24-26 czerwca. Pogoda zapowiadała się daleka od ideału. Aktualizacje wyliczeń modeli pogodowych rano, aktualizacje wieczorem, wymiany zrzutów ekranu z prognozami na wyjazdowej grupie kilka razy dziennie. Można było poczuć się jak najsłynniejszy polski prezenter pogody – Jarosław Kret.

W zasadzie do dnia wyjazdu nie było wiadomo, kto pojedzie: koniec końców na wyjazd zdecydowało się 6 z 13 zapisanych osób. Zaakceptowaliśmy ryzyko obfitego opadu w sobotnie południe (ok. 10-20 litrów), licząc, że deszcz szybko wyschnie na części ze ścian oraz mając na pocieszenie zapowiadaną niedzielę bez deszczu.

Grupa minus fotograf

Ruszyliśmy zwyczajowo w piątek po pracy, dojechaliśmy późnym wieczorem, a po drodze złapał nas deszcz. Na miejscu, już w komplecie, ustaliliśmy plan działania na sobotę: poranny trekking, przeczekanie deszczu i próba popołudniowego wspinania.

SOBOTA

Po przebudzeniu w sobotę rano i sprawdzeniu prognoz urósł w nas optymizm. Zdecydowaliśmy się wspinać od rana, przeczekać deszcz w lesie i kontynuować wspinanie popołudniu. Z trekkingu wyszło nam podejście z parkingu w Strużnicy do Lwiej Góry. Po chwili podziwiania panoramy z góry nasz optymizm jeszcze bardziej się wzmógł: chmur było dużo mniej niż można było się spodziewać na podstawie prognoz, które sprawdzaliśmy.

Chwilę pokręciliśmy się po Skalnym Mieście i następnie wyruszyliśmy w kierunku położonego nieopodal Dziobu – efektownie wyglądającej skały, oferującej kilka dróg tradowych o trudnościach od II+ do VI.1+ i znaczniej więcej dróg sportowych od III+ po VI.5. W miarę jak odhaczyliśmy drogi w naszym zasięgu, zaczęliśmy zapominać o prognozach pogody.

Popołudniu zmieniliśmy sektor na Bibliotekę, skałę przede wszystkim z drogami o charakterze tradowym (sporo czwórek i piątek) oraz kilkoma drogami sportowymi (po jedną Gosia wyprawiła się na okoliczny Regał). Paulina wraz z Bartkiem przeżyli bliskie spotkanie z luźnym blokiem skalnym na drodze „Filar Biblioteki” – wspin na tej drodze stanowczo odradzamy, do momentu aż blok zostanie przez kogoś usunięty.

Sobotnie wspinanie zakończyliśmy z poczuciem wyciśnięcia z dnia więcej, niż mogliśmy się spodziewać. Bartek z Maciejem zaliczyli regeneracyjną kąpiel w stawie na zejściu do Strużnicy. Spędziliśmy wieczór na integracji z innymi klubowiczami i sympatykami KW Szczecin, jakich udało nam się spotkać na 9-upie.

NIEDZIELA

Za cel niedzielnego wspinania obraliśmy Rozpadłą. Do skały jest dosyć dogodne podejście z okolicy Przełęczy Karpnickiej, ale w wyniku pomyłki szliśmy jednak na nią trochę dłużej, niż zakładało topo. 

Wspinanie na Rozpadłej możliwe jest na drogach tradowych o trudnościach od III do VI.3 oraz sportowych od V+ do VI.2. Jest to zróżnicowana skała, na której można wspinać się w płycie na drogach do 25 metrów, w kominie oddzielającym dwa masywy skalne, czy też na krótszych drogach na wschodniej wystawie. 

Poszukiwania dróg w topo

Z topu Rozpadłej można podziwiać rozległą panoramę Sokolików i Karkonoszy. 

Widok z Rozpadłej ❤️

Tego dnia na Rozpadłej nie pojawił się poza nami nikt inny 😁.
Po drodze na dół natknęliśmy się na ciekawie wyglądający, zalany wodą, dawny kamieniołom.

Dawny kamieniołom

Wyjazd, pomimo początkowych obaw o pogodę, zaliczyliśmy do bardzo udanych. Fajnie jest doświadczyć mniejszego tłoku niż ten, do którego przyzwyczajają Sukiennice i Krzywa. Mniej oczywiste miejscówki oferują równie dobre wspinanie co te sprawdzone w Sokołach.

Zapraszamy do przeglądu kalendarza klubowego i wybrania się z KW Szczecin na kolejny wyjazd!


PZA4UA – Oni również walczą dla Ukrainy – zostań ich Patronem

PZA4UA – Oni również walczą dla Ukrainy
– zostań ich Patronem

Rosyjska inwazja na Ukrainę dotknęła również środowisko wspinaczkowe. Polski Związek Alpinizmu uruchomił akcję PZA4UA mającą na celu pomoc ukraińskim wspinaczom, którzy przyjechali do Polski. Jej celem jest zebranie funduszy pozwalających ponad 30 zawodnikom z Ukrainy na kontynuowanie treningu. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć ile potrwa akcja pomocy, czy będzie ona przypominać raczej czasówkę czy wielowyciągowe wspinanie w górach.

Zachęcamy do wsparcia Zrzutki oraz do aktywnej pomocy w jej promowaniu.


W akcji PZA4UA podobnie jak podczas wspinania liczą się:

  1. Siła – wspinaczy z Ukrainy, niezbędna aby kontynuować profesjonalny trening w nowej rzeczywistości, z dala od Ojczyzny i rodzinnego domu. Istotna jest również siła całego środowiska wspinaczkowego w niesieniu szeroko rozumianej pomocy. Od wsparcia finansowego, poprzez udostępnienie ścian wspinaczkowych aż po poświęcenie polskich trenerów na rzecz zawodników z Ukrainy. 
  2. Technika – odpowiednie ustawienie i precyzja każdego ruchu jak i techniki dotarcia do szerokiego grona osób z prośbą o wsparcie akcji.
  3. Dynamika – przy wykonywaniu każdego kolejnego ruchu podczas wspinaczki jak i dynamika działań na rzecz potrzebujących wspinaczy.
  4. Szybkość – poruszania się w górę i wykonywania kolejnego przechwytu oraz szybkość reakcji na bieżące potrzeby i problemy wspinaczy z Ukrainy.

Dotychczasowe działania w ramach PZA4UA:

  1. Zorganizowanie zakwaterowania dla ponad 30 wspinaczy z Ukrainy.
  2. Przeprowadzenie ankiet wśród zawodników, dzięki którym PZA pozyskał istotne informacje w zakresie potrzeb naszych gości.
  3. Udzielenie doraźnych zapomóg dla osób w najtrudniejszej sytuacji.
  4. Zapewnienie możliwości trenowania na wybranych obiektach wspinaczkowych w całej Polsce.
  5. Umożliwienie startów zawodnikom z Ukrainy na równych zasadach z polskimi wspinaczami we wszystkich zawodach krajowych organizowanych przez PZA.
  6. Zapewnienie bezinteresownej opiekę profesjonalnych trenerów.
  7. Sfinansowanie udziału ukraińskich zawodników w Pucharze Europy Juniorów w Imst oraz w Pucharze Europy w Innsbrucku.
  8. Zapewnienie doraźnej pomocy sprzętową.
  9. Zapewnienie podstawowej pomocy medycznej.

Osiągnięcia naszych gości z Ukrainy:

  • 21.06.2022-26.06.2022 IFSC Climbing World Cup Innsbruck – III miejsce Daniil Boldyrev, III miejsce Oksana Burova (rekord Ukrainy wśród kobiet 7.79 s)
  • 05.06.2022 Schumacher Cup Toruń Mistrzostwa Polski Seniorów w konkurencji prowadzenie – III miejsce Timur Diatłow
  • 27-29.05.2022 Puchar Europy Juniorów w Imst – I miejsce Ksenia Gorelova, II miejsce Dmitrij Iljuchin, II miejsce Oksana Burova
  • 23.04.2022 Puchar Polski PZA w Skarpa Bytom Seniorzy – III miejsce Hryhorii IIchyshyn 
  • 23.04.2022 Puchar Polski PZA w Skarpa Bytom Młodzieżowcy – I miejsce Hryhorii IIchyshyn 
Kontakt z Koordynatorem PZA4UA

Magdalena Dacy
pza4ua@pza.org.pl
694 918 261


RELACJA w warsztatów:  PIERWSZA POMOC

RELACJA w warsztatów: 
PIERWSZA POMOC

Za nami świetne warsztaty z pierwszej pomocy poprowadzone przez naszego klubowego kolegę i instruktora Rafała Wierzbickiego z BlackBird!

Wiedza niezwykle potrzebna, w górach i na co dzień!

Rafał nie szczędził nam praktyki (za co bardzo dziękujemy!), a my mu pytań.

Na szkoleniu poruszaliśmy tematy:
– wzywanie pierwszej pomocy w warunkach terenowych,
– opieka nad poszkodowanym po wypadku w górach/skałach,
– zaopatrywanie krwawień zagrażających życiu,
– resuscytacja krążeniowo-oddechowa z użyciem defibrylatora AED,
– przeciwdziałanie i opieka nad poszkodowanymi w hipotermii,
– urazy klatki piersiowej i złamania kończyn.

Patenty ważne są!

Jak pisze Rafał:
” Tacy kursanci to wymagający “przeciwnik”… Dopytywali uparcie o szczegóły, wnikali w interesujące ich zagadnienia, bardzo zaangażowali się podczas ćwiczeń.
Można by zapytać dlaczego? Po co? Wynika to z faktu, że to ludzie bardzo świadomi tego, jak istotną rolę pełni świadek wypadku do momentu przekazania poszkodowanego służbom ratowniczym, jak niewiele czasem potrzeba by komuś pomóc na miejscu zdarzenia.”Wystarczy” tylko chcieć i umieć…”.



Klubowy Kurs Skałkowy 2022 – RELACJA z TRADowych Sokolików

Klubowy Kurs Skałkowy 2022
RELACJA z TRADowych Sokolików

Klubowy Kurs Skałkowy już po drugim (i ostatnim) wyjeździe skalnym.

Tym razem, na części tradowej kursu, nasi instruktorzy Tomasz Ferber i Sławomir Jabłoński szkolili w Górach Sokolich.


Jak pisze Tomek:
“Pogoda, pomimo niezbyt dobrych prognoz, była wspaniała.
Skały, chyba dzięki prognozom, puste 🙂

Cieszymy się z kolejnych adeptów wspinaczki wyszkolonych pod okiem naszych instruktorów! Życzymy wielu udanych przejść!