W sobotę 3 września odbył się klubowy, integracyjny „Piknik na kominie”.
Jako klub postanowiliśmy skorzystać z potencjału nowej miejscówki wspinaczkowej w Szczecinie i wspólnie z Mateuszem Staworowskim, zaprosić wszystkich klubowiczów i sympatyków Klubu na Dream Tower − ścianę wspinaczkową powstającą na najwyższym kominie w Szczecinie.
Komin znajduje się na terenie dawnej fabryki Wiskord i sam w sobie ma ciekawą historię − to pozostałość po dawnej fabryce, w której produkowano włókna służące do wytwarzania sztucznego jedwabiu, a potem kasety magnetofonowe.
Wspinanie na Kominie
#INTEGRACJA
Pierwsi goście pojawili się na miejscu już przed godziną 15.00. Towarzyski charakter imprezy sprzyjał integracji, rozmowie i wymianie opowieści ze wspinaczkowych wyjazdów. Panowała iście piknikowa atmosfera, gdy na kocach i krzesełkach gawędziliśmy, obserwując i dopingując kolegów i koleżanki na ściance.
Znaleźli się śmiałkowie, którzy wykorzystali możliwość prowadzenia drogi dwuwyciągowej, okupując pierwszy pion przez dłuższy czas 😉. Ochoczo wspinaliśmy się na 40-metrowych drogach o wycenach od 5a do 6b. Wszystko to z pięknym widokiem na okolice.
Piknikowe miasteczko zgasło dopiero późnym wieczorem, gdy przy ogniskowych pogawędkach, zajadając kiełbaski i pieczone w żarze ogniska warzywa, obserwowaliśmy ostatnich wspinających – działających już na czołówkach i w świetle halogenów.
#DZIECIAKI
Miłą niespodzianką było liczne pojawienie się dzieci, które towarzyszyły swoim wspinaczkowym rodzicom. Najmłodsi okupowali tego dnia trampolinę, turbohuśtawkę i slack! Co by nie mówić, Mateusz w jednym miejscu przygotował istny raj do zabaw. Kolejne pokolenie wspinaczy pod okiem rodziców próbowało także swoich sił na drogach wspinaczkowych. Pokazali moc!
#DZIABKI
Dużym zainteresowaniem cieszyły się dziabki. Klubowiczki i klubowicze próbowali swoich sił na drodze przygotowanej specjalnie pod sprzęt drytoolowy. Ogromnie nas cieszy obecność uczestniczek lipcowych warsztatów praktycznych „Drytooling dla początkujących”. Rośnie nam kolejna grupa wielbicieli tego sportu. Była to też okazja do wymiany doświadczeń i zachęcenia do uczestnictwa w planowanych na jesień klubowych wyjazdach drytoolowych.
Ten pogodny, wrześniowy dzień zapamiętamy na długo!
Mamy nadzieję, że to nie nasze ostatnie klubowe wspinanie w tym miejscu. Koniecznie obserwujcie naszą stronę oraz profil na Instagramie i Facebooku, gdzie na bieżąco informujemy Was o wyjazdach, warsztatach i spotkaniach.
KALENDARIUM WYDARZEŃ > > > IV kwartał 2022 r. < < <
Mamy dla Was❗ KALENDARIUM WYDARZEŃ KLUBOWYCH❗ na 👉 ostatni kwartał 2022 r. Zachęcamy gorąco do zapoznania się. Jest z czego wybierać…
✅️ PAŹDZIERNIK zaczniemy wyjazdem szkoleniowym. Już zaraz w weekend ruszamy w Sokoliki na szlifowanie umiejętności wspinania w rysach, pod okiem instruktora i kustosza rejonu: Michała Kajcy! Tydzień później zapraszamy wszystkich na MITYNG w OKERTAL – to nowość w naszym kalendarzu. Piękne wspinanie w granicie w zupełnie nowym dla wielu rejonie. Na zakończenie miesiąca (22 października, sobota) planujemy❗️NOC INTEGRACYJNĄ❗️Będzie to czas na podsumowanie roku klubowego wspinania, rozdamy też ZŁOTE HAKI 2021. Musicie tam być!
✅️ LISTOPAD to czas spotkań i prelekcji. Już w pierwszy weekend (4 listopada, piątek) zapraszamy Was na rozmowę z DANUSIĄ PIOTROWSKĄ. Osobą szczególną, której seria książek „In memoriam Tadeusz Piotrowski”, zawiera kawał historii polskiego alpinizmu. Będzie się też dużo działo poza Klubem, ale są to imprezy, na których na pewno będziemy: ➡️ zawodyFIGHT CLUB w c.w. Big Wall, ➡️ festiwal O!GÓRY. Na koniec miesiąca zapraszamy do siedziby Klubu na: WARSZTATY OTWARTE ze sztuki biwakowania w górach z Maćkiem Nieściorukiem. No i oczywiście w długi weekend listopadowy nie może zabraknąć kultowego już wyjazdu do LUTYNI na drytool.
✅️ GRUDZIEŃ rozpoczniemy PRELEKCJĄ Tomka Ferbera, który opowie nam o swoim wyjeździe na ANTARKTYKĘ! Jeśli pogoda dopisze mamy nadzieję także na koleżeński, weekendowy wyjazd narciarski, gdzie rozjeździmy się przed nadchodzącym sezonem skiturowym. WIGILIĘ klubową planujemy 16 grudnia (piątek) w c.w. Big Wall.
Między deszczem, a burzą w ciągu kilku lipcowych dni, udało się podziałać Marcie, Michałowi, Konradowi i Ewie w „bladych górach”.
Przeszli oni drogi: Trapez, droga „Giordano” (w poszerzonym składzie Lekszyccy-Warscy) wycena: IV-, 6 wyciągów, 188 m . Torre Grande di Falzarego, ściana zachodnia (Michał i Marta), wycena: IV, 5 wyciągów, 155 m. Lagazuoi Piccolo, Półka Martini (Michał i Marta), wycena: V, 5 wyciągów, 175 m. Torre Piccola di Falzarego, droga normalna, (Michał i Marta), wycena: IV-, 4 wyciągi, 125 metrów.
Marta: kiedyś Reinhold Meissner powiedział: „Dolomity nie są może najwyższymi górami na świecie, ale są najpiękniejsze.” I tak rzeczywiście jest !
TATRY, lipiec
Tatry w tym sezonie wspinaczkowym to jeden z najchętniej obieranych kierunków przez członków SKW oraz miejsce szkoleń.
Adrian, nasz klubowy kolega, ukończył w połowie lipca kurs taternicki. Serdecznie gratulujemy!
A jak wspomina kurs? Adrian: To było najlepsze wspinanie w moim życiu. Niezapomniane wrażenia i widoki. Świetna ekipa. Na koniec nocne wspinanie przy świetle czołówki i niebie pełnym gwiazd na głową.
ALPY – ZUGSPITZE, lipiec
W ostatni weekend lipca nasz klubowy kolega Filip i jego przyjaciel Kuba mocno nadwerężyli określenie „okno pogodowe” w Alpach.
Na szczęście cel nie był wymagający wspinaczkowo, choć wytrzymałościowo była to syta przechadzka: podejście na Zugspitze (ferrata i lodowczyk, ok. 2000 m przewyższenia) a następnie przejście Grani Jubileuszowej (Jubiläumsgrat: 3-, D, w sumie 8 km drogi po grani) z noclegiem w Domu Monachijskim (Münchner Haus).
Jak pisze Filip: każdego dnia przelotnie padało, choć i wychodziło słońce, a całość miała iście alpejski charakter (z temperaturą w okolicach 0 na szczycie, a 25 w dolinie).
ℹ️ Ważne! Od przyszłego roku nie udziela się niestety noclegów na szczycie, więc czerwony schron na grani (Grathüttl) pozostaje jedyną opcją noclegową dla przyszłych śmiałczyń i śmiałków.
ALPY – KAISERGEBIRGE, sierpień
Letni warun w Austrii potrafi zaskoczyć! Mamy jednak dla Was relację od Mateusza i Filipa, którzy odwiedzili austriacki Tyrol.
Pomimo załamania pogody ich łupem padła droga: FLEISCHBANK OSTWAND DÜLFER, o wycenie: VI i długości 445 m (14 wyciągów).
Jak sami mówią, na pewno tam wrócą, świetny rejon wspinaczkowy. Szczególnie polecają okolice Kufstein.
ALPY – okolice ACHENSEE, sierpień
W drugiej połowie sierpnia Paulina i Bartek ruszyli także w kierunku Austrii, w okolice pięknego jeziora Achensee!
Jak sami mówią, wyjazd rekreacyjny, ale aktywności górskich nie zabrakło! Ich łupem padły: via-ferraty, w tym takie drogi jak: Lamsenspitze, Rosskopf, Haidachstellwand, 2 wyciągi Mitteldurchstieg na wierzchołek Rotspitze, Korzystali także z okolicznych skałek i wspinali się sportowo.
ALPY – DUFOURSPITZE / wrzesień
Na koniec zapraszamy Was do relacji Zuzi prosto z Alp Pennińskich. Piękne wejście na koniec lata!
Dufourspitze, 4634 m n.p.m., droga normalna, PD+/II+
Jak pisze Zuzia: Dufourspitze postanowiliśmy zdobyć od strony szwajcarskiej. Atak szczytowy rozpoczynaliśmy ze schroniska Monte Rosa Hütte w poniedziałek (12.09) o godzinie 1:30. Mieliśmy do pokonania prawie 1800 m przewyższenia, lodowiec Monte Rosa i nietrudną (II+), aczkolwiek mocno eksponowaną grań.
Na lodowcu utworzyliśmy dwa zespoły trójkowe, a na grani szliśmy z asekuracją lotną, związani w parach. Dzień przed akcją zrobiliśmy wyjście aklimatyzacyjne tą samą drogą, którą nazajutrz mieliśmy iść na szczyt. Przejście przez dolną strefę lodowca Monte Rosa okazało się wyzwaniem. Sporo czasu zajęło nam kluczenie między szczelinami.
Martwiłam się, że w czasie wyjścia szczytowego, pod osłoną nocy, kręte przejście utrudni nam orientację w terenie. Nie było nam jednak dane maszerować w ciemnościach, ponieważ pogoda była idealna, a jasny księżyc i gwiazdy dawały dużo światła. Cała ekipa zdobyła szczyt i szczęśliwie wróciła do schroniska.
MITYNG OKERTAL 8-9.10.2022 r. > > wspinanie na tradach i baldach < <
W sobotę 8 października, w godzinach 10-17, podczas wyjazdu klubowego zapraszamy do udziału w mityngu tradowym oraz do testowania baldów w rejonie Okertla (góry Harz, przy miejscowości Goslar).
Założenia Mityngu:
Termin: październik (8-9.10) – w zależności od pogody.
Harmonogram: -> Sobota: mityng i integracja -> Niedziela: swobodne wspinanie i powrót do domu
Drogi do pokonania w trudnościach: IV, V do VI.1.
Zgłoszenia zespołami lub indywidualne.
Nagrody indywidualne i zespołowe !!!
Noclegi – na kampingu w Harz-Camp Göttingerode http://www.campingland-niedersachsen.de – za noc od osoby: 6,5 euro + namiot z samochodem 8,5 euro – prysznic – 0,50 euro Przy namiocie 3 osobowym z myciem: 10 euro za noc od osoby.
Uczestnicy Mityngu będą mieli do pokonania 3 drogi tradowe o wybranej przez siebie trudność tj. IV, V lub VI, dodatkowo dla chętnych możliwe będzie jako bonus zrobienie drogi o jeden stopień trudniejszej niż wybrane trudności główne. Przejścia dróg będą liczone indywidualnie. Ważne aby osoby zgłaszające się do udziału w Mityngu podały stopień trudność robionych przez siebie dróg na własnej asekuracji, tak aby można było ich zakwalifikować do wybranej kategorii trudności. Nie dopuszcza się, aby osoby biorące udział w mityngu wspinały się na drogach o trudnościach, których wcześniej nie robiły. Na wyjeździe (Mityngu) wymagane jest ubezpieczenie NWW obejmujące uprawianie wspinaczki za granicą i pokrywające koszty akcji ratunkowej.
Zachęcamy do zabrania krzesełek i stolików turystycznych lub koców piknikowych. Przewidziane jest również ognisko z możliwością upieczenia kiełbasek. Prosimy o przyniesienie ze sobą jedzenia i napojów według indywidualnych preferencji.
Dla chętnych możliwość przenocowania przy kominie we własnym namiocie (teren trawkowy i wyrównany ). Wieczorne wspinanie przy świetle czołówek w pakiecie.
Ze względów bezpieczeństwa wszyscy wspinający, asekurujący i spędzający czas w bezpośrednim obrębie komina proszeni są o zabranie ze sobą i noszenie kasków wspinaczkowych.
Na miejscu prowadzona jest zbiórka do puszki na chwyty i ogólny rozwój obiektu. Serdecznie zachęcamy do wsparcia!
W lipcu trójka naszych klubowiczów: Ania, Tomek i Adam, przeniosła się na pracę zdalną do Frankenjury. Wspinali się w znanych rejonach, eksplorowali nowe, padły nawet życiówki. 😁
Frankońskie lasy 🤍Twórcy zamieszania: Ania, Adam i Tomek (w deszczu)
➡️ Jesteście ciekawi jak było, co warto tam zobaczyć i gdzie pojechać w skały? Zapraszamy do relacji z tej przygody!
“Zaczęło się od adamowego: „A może by tak nie jeździć tu tak tydzień w tydzień tylko zamieszkać na miesiąc i pracować?”. Nazwaliśmy go potem Adam-Sprzedawca-Marzeń. #FrankenjnuraTeamDream. Spróbowaliśmy, a co. Adam, Tomek i ja oraz pies zwany Kłakenem 🙂
Z dojazdem nie było idealnie (ach te koreczki)Caddy z Kłakenem – dali radę 🙂
FRANKENJURA to…
..…bawarski raj wspinaczy. A poza tym piękna kraina wzgórz, lasów, równego asfaltu i curry wurstów. Dobra nawet na upały (przetestowane!). Znaliśmy ją już oczywiście wcześniej i chętnie tu wracaliśmy (wiadomo ze Szczecina bliżej tu niż na PolishJurę), ale na tak długo i eksploracyjne nie byliśmy nigdy.
Równe łąki (jak oni to robią?)Stare zamki na skałach
Wspinaczkowo − można powiedzieć, że oprócz charakterystycznych dla westowego wspinania tuf jest tu wszystko. Piony, połogi, przewieszenia. Krawądki, oblaki, dziurki. Drogi techniczne i siłowe, z bulderowym startem albo z cruxem na końcu lub typowo ciągowe, krótkie i długie. Skał i rejonów jest tak dużo, że np. bulderingu oficjalnie tu nie ma − aby nie przejeżdżało za wiele wspinaczy (Bawarczycy cenią sobie swój spokój oraz hasło „Nie potrzebujemy Twoich pieniędzy”).
Okapy na skałach przy drodze…… i dziurki w leśnych ostępach
Wydawało nam się, że miesiąc to dużo. „Och, och! Ile to my porobimy i zobaczymy!”. Jak się okazuje: nie da się wspinać dzień w dzień przez 4 tygodnie ;p (chociaż bardzo się staraliśmy ;p). Odwiedziliśmy kilka klasyków, zajrzeliśmy też do mniejszych skałek (idealnych na popracowy ok. 3-godzinny wspin).
Z 27 dni pobytu wyszło nam:
18 dni wspinaczkowych (+/- bo nie zawsze każdy z teamu się wspinał, czasem tylko dopingował przy wstawkach z pozycji hamaczka),
kilka dłuższych i krótszych wycieczek rowerowych po okolicy (my zabraliśmy szosówki, Adam zaś przemierzał odstępy leśne na swoim MTB-electric-burżuazja-style, bardzo nas wkurzając, jeśli chodzi o podjazdy),
2 moczenia kończyn we freibadzie (basenie na otwartym powietrzu),
2 samotne przebieżki po górach i dolinach Tomasza,
1 wycieczka w ulewie po okolicznych lasach w celu znalezienia skał zdatnych do użytku #mokrzydogaci (Adam, Kłak i ja stanowczo odradzaliśmy),
1 wycieczka krajoznawcza do Bambergu po najdroższe lody świata oraz
1 wycieczka z Kłakiem na okoliczną górę (lokalny Hohematterhornstein).
SpaceryRoweryHamaki
WSPIN
Odwiedziliśmy:
1. Herbstwand. Ładna, nie za duża skałka w cieniu, ze świetnymi drogami. Zaginające się dziurki, krótkie podejście. Pierwsza życióweczka i to w pierwszy dzień: Ania, Fallobst, 7- FL. Polecamy na krótki, szybki wspin.
Pod ‘Goldener Herbst’ najładniejszą drogą na skale (8-)Ania na ‘Nepomuk‘ (6+)Herbstwand
2. Intensivstation. Skała nad zabudowaniami, krótkie podejście z parkingu. Asekurować można nawet spod wejścia do czyjeś chaty ;p Połupana skała i dość dziwne drogi. Mimo to Adam i Tomek bardzo pięknie powymieniali się tam Flashami na drogach za 8.
Tomek na ‘gewußt wie, spart Energie’ (8)Adam na ‘Lichtblick’ (8)Intensivstation
4. Märchenwand. Ponoć w słońcu (tak twierdził Tomasz). Ja tam widziałam tylko gęsty las i podejście MOCNO pod górkę. Drogi ładne, po dziurkach, ciągowe, nie łatwe (techniczne).
Podejście pod skałę jest niezłeAnia i ‘Steig nich aus‘ (7-/7)Märchenwand
5. Gernerfels. Skałka bezpośrednio w Gößweinstein na terenie prywatnym. Wisząc na bloku, można podziwiać ogródek. Niesamowity okap (dach?) oraz wkurzeni właściciele, jak widzą Cię tam w tygodniu po godz. 19.00 (i w niedzielę ;p). Godna polecenia droga za 9 ‘Top Ten’ (chłopaków sponiewierała prawie tak samo jak Niemiec).
Walka na ‘Top Ten’ (9)Widoki z ogródka na grządki…Gernerfels
6. Weidener Wand (niejednokrotnie… ). Skała, na której znalazłam sobie projekt (droga Weißer Streifen za 8-). Świetna na upały (bliskość rzeczki, wieczny cień, krótkie podejście i chłód bijący od szczelin). Jeździliśmy tam, póki droga nie padła − tutaj ogromne podziękowania dla Adama i Tomka za wsparcie mentalne, asekurację, wieszanie eksów i wiarę, że zrobię. Bez nich bym pewnie odpuściła. A się okazało, że to była tylko kwestia próby 🙂
Weidener Wand i ‘Weißer Streifen‘ (8-), ostatnia , udana próba.
7. Harry Potter Wand (kilka razy). Skała, która ponoć zawsze jest mokra. Nam się nie zdarzyło. Pewnie z okazji nieustających upałów. Bardzo ciekawa, nie za wysoka z różnorodnymi drogami (są przewieszenia po klamach, jest rysa, są drogi ciągowe z dziureczkami). Łatwe dojście, dużo cienia. No i te nazwy dróg… można pokonać Voldemorta! 🙂
Agata na ‘Hagrid‘ (8)Tomek i ‘Onkel Vernon‘ (7+)Harry Potter Wand
8. Schlossbergwand (wielokrotnie). Skała-klasyk. Ogrom wspinania na części lewej, prawej i na pobliskich SchlossbergzwillingWand. Dzięki Tomkowi, który znalazł tam swój projekt, wiemy już dokładnie, gdzie należy położyć kocyk, a gdzie rozwiesić hamak oraz jak nagrywać przejścia (również z czołówką!). Nasz król dramy postanowił zrobić swoje pierwsze 9 (7c): „Ohne Liebe Chance” (haha), w ostatni dzień (nieplanowany na wspin, tylko na wyjazd) w ostatniej próbie. Mimo to: Gratulacje! ;p ( …dla teamu wspierającego. Wytrwaliśmy!) Adam przy okazji zrobił Dalę za 8+/9- (7b) 🙂 🙂 🙂
SchlossbergwandTomasz i ‘Ohne Liebe Chance‘ czyli ŻYCIÓWECZKA (9)
9. Heldwand. Piękna, jasna skała. Drogi sztos. Można się wspinać dopiero po 15 lipca (ptaki!). Skała generalnie w cieniu (przewieszona), ale nie w lesie. Szybko schnie po deszczu i nie zamaka w burzy (od razu…). Można zjeżdżać będąc suchym, tylko asekurant narzeka, że na niego pada. Polecamy bardzo! (skałę, nie mokrego asekuranta).
Heldwand
REST
Możliwości w bawarskim raju jest multum.
1. Rowery. My wzięliśmy kolarzówki na szosę, MTB do lasu i dużo jeździliśmy po okolicy, ale to średni rest, biorąc pod uwagę podjazdy. Za to widoki… cudo.
2. Freibad. W upalny dzień można pójść na otwarty basen − my korzystaliśmy z tego z Weichenfeldzie i był naprawdę fajny. Była trampolina i zjeżdżalnia. Niestety trzeba się nastawić na walkę o miejsce w kolejce z dziećmi ;p
3. Zwiedzanie. Polecamy wycieczkę do okolicznych miast (Bamberg − WOW!) i miasteczek-wioseczek (Gößweinstein, Pottenstein są PRZE-ŚLI-CZNE!).
BambergPottenstein
4. Kajaki. Jest opcja spływu urokliwą rzeczką (nam się niestety nie udało tego zrealizować − ale jest po co wracać!).
5. Wycieczki piesze po okolicy. Frankenjura to królestwo ławeczek rozsianych na wzgórzach, na skrajach lasów, z widokiem na łąki, które wieczorami pachną obłędnie. Zdobyć można Hoheleite (550 m n.p.m.), z którego rozciąga się widok na całą okolicę. Albo po prostu zagubićsię troszkę w tym pięknym miejscu…
To kiedy jedziecie? My polecamy! Ania, Tomek, Adam & Kłak, lipiec 2022 r.”
Zdjęcia: Anna Dziel-Jasek, Tomasz Jasek, Adam Orcholski Relacja: Anna Dziel-Jasek.
> > OGŁOSZENIE < < obóz unifikacyjny SKW ARCO 24.09-01.10.2022 r.
Zapraszamy członków klubu na (późno) letni obóz unifikacyjny!
Wyjazd do ARCO skierowany jest do osób posiadających doświadczenie w samodzielnym prowadzeniu dróg sportowych oraz do osób, które chciałyby rozwinąć się w kierunku wspinania wielowyciągowego po drogach ubezpieczonych.
[ TERMIN ] 24.09-01.10.2022 r. (sobota-sobota)
[ ZAKWATEROWANIE ] Camping Zoo w miejscowości ARCO (Włochy), https://campingzoo.it Noclegi w namiotach własnych, z dostępem do zaplecza sanitarnego oferowanego przez camping. Na campingu istnieje także możliwość zakwaterowania w domkach. Koszt zakwaterowania: zgodnie z cennikiem obowiązującym na campingu.
[ WSPINANIE ] Drogi wspinaczkowe w rejonie ARCO. Wspinaczka sportowa i wielowyciągowa po drogach ubezpieczonych.
Kryteria brane pod uwagę przy kwalifikacji do obozu: 1. Doświadczenie / samodzielność we wspinaczce sportowej oraz wielowyciągowej po drogach ubezpieczonych. 2. Odbyte kursy: – w przypadku osób zainteresowanych wspinaniem sportowym minimalnym wymaganiem jest posiadanie podstawowego kursu skałkowego (po drogach ubezpieczonych) lub doświadczenia w skalnej wspinaczce sportowej; – w przypadku osób zainteresowanych wspinaniem po wielowyciągowych drogach ubezpieczonych, minimalnym wymaganiem jest posiadanie pełnego kursu skałkowego lub doświadczenia w prowadzeniu tego typu dróg.
Nadszedł czas na podsumowania klubowego obozu wspinaczkowego w Tatrach A.D. 2022.
Ach te nasze Tatry!
Zwykle organizacja i sam wyjazd niosą ze sobą wiele dramatycznych historii o oczekiwaniach związanych z tzw. „optymalnym warunem”, który to pozwoliłby uprawiać nasz ulubiony sport.
Czy było warto?
Niestety, tym razem pogoda spłatała nam ogromnego figla i tak jak rzeczony „warun” zaczął się w sobotę rozpoczynającą obóz, tak i zakończył się w niedzielę kończącą wyjazd. Innymi słowy, przez całe siedem dni nie było możliwości na znalezienie nawet cienia wymówki, by się nie wspinać.
Warto! Warun był!
Jeśli mało byłoby komuś problemów związanych z pogodą, to dodatkowo przez całość wyjazdu przewinęło się łącznie16 osób, dzięki czemu byliśmy w stanie zdominować Mnicha oraz wspólnie napastować Kopę Spadową.
Zuzka i MattiKacper i PawełFilipRafał, Paweł i Tomek. A to tylko część ekipy…
Aby mieć pewność, że wyjazd na pewno będzie udany, jeden z naszych szczecińskich zespołów zrobił bardzo dobre przejście na Kazalnicy Mięguszowieckiej (Relacja Roberta z przejścia ‘Wariantów Małolata ze startem Wędrówką Dusz’).
Filip, Robert oraz Paweł na Zerwie
Poziom zmęczenia, który nawarstwił się przez rzeczony tydzień był tak duży, że przestałem rejestrować małe rzeczy, których zwykle używam do ubarwiania relacji. Tym razem więc ograniczę się do samego wylistowania przejść klubowiczów oraz publikacji zdjęć.
Mnich / Droga Orłowskiego – V/ OS (zespół: Filip Kaźmierczak i Michał Kundera, zespół: Michał Kundera i Rafał Dzianach, zespół: Paweł Biernacik, Kacper Tomala i Paweł Harasimowicz, zespół: Zuza Waligórska i Mateusz Staworowski),
Mnich / Droga Klasyczna–IV+/ OS (zespół: Filip Kaźmierczak i Michał Kundera, zespół: Michał Kundera i Rafał Dzianach)
Mnich / Zacięcie Robakiewicza – III/ OS (zespół: Filip Kaźmierczak i Michał Kundera)
Mnich / Kant klasyczny war. Zacięciem Mierzejewskich – VI- / OS (zespół: Filip Kaźmierczak i Michał Kundera)
Mnich / Międzymiastowa – VI/VI+ / OS (zespół: Filip Kaźmierczak i Michał Kundera, zespół: Tomasz Zabielski i Paweł Głasek)
Zamarła Turnia / Droga Motyki – V/ OS (zespół: Filip Kaźmierczak i Michał Kundera)
Kazalnica Mięguszowiecka / Warianty Małolata ze startem Wędrówką Dusz – VI+/VII-/ OS (zespół: Paweł Chodzyński, Robert Narolewski i Filip Kaźmierczak)
Czołówka MSW / Greystone–VII/ OS (zespół: Paweł Chodzyński i Robert Narolewski)
Zadni Mnich / Prawy filar– III/ OS (zespół: Maria Błędowska i Agnieszka Tokarska)
Mnich / Kant Klasyczny war. Drugą Rysą – VI-/ OS (zespół: Paweł Głasek, Tomasz Zabielski, Rafał Dzianach)
Grań Mięguszowieckich Szczytów – IV / OS (zespół: Tomasz Zabielski, Rafał Dzianach, Paweł Głasek)
Mięguszowiecki Szczyt Wielki / Droga Surdela–V+/ OS (zespół: Tomasz Zabielski i Paweł Głasek)
Kopa Spadowa / Droga Skłodowskiego, dół war. Sztaby, góra oryg.– VI-/VI/ OS (zespół: Paweł Głasek, Rafał Dzianach i Tomasz Zabielski)
Mnich / Sprężyna/ VII-/ RP (zespół: Paweł Głasek i Rafał Dzianach)
FOTORELACJA:
Sprężyna VII- padła naszym łupem. Zaciesz na ostatnim stanowisku 😀Zjazd do Dolinki Pustej po szczytowaniu na Zamarłej.
Juhas zjeżdża z pastwiska po wypasie owiec.Zuza i Panowie 🙂 kaski jakby podobne…
Liny rzucone!Było szczytowanie, jest zjeżdżanie.Mati na Pachniesz Brzoskwinią, wyciąg za VI+Zuza z Mateuszem obczajają ostatni wyciąg Pachniesz BrzoskwiniąRozmarzone spojrzenie w kierunku CubrynyTomasz dochodzi do drugiego stanowiska na Międzymiastowej, w duchu walcząc już z trudnościami , które czekają go na kluczowym VI+Trawa, Kamienie, Jezioro i ONKażdy pobyt na Mnichu choć przyjemny, kiedyś się kończy.Płytka doprowadzająca pod szczyt Mnicha.Powspinane, pojedzone, ….O! I znowu Rafał w górach!Na szczycie!Tabor <3Plakat do filmu “Morskie Oko 5 – horror wspinaczy”Pójdzie? Z tym damskim woreczkiem.Tutaj prawie zapadła decyzje o wycofie. Na szczęście jaja z kamienia pozwoliły nam dokończyć drogę i uciec przed naciągającą burzą.Tak było…
Tym, którzy jeszcze mają wątpliwości, czy warto jeździć z klubem, odpowiadam: tak, warto 😁.
> > OGŁOSZENIE < < obóz sportowy SKW TATRY SŁOWACKIE 10-17.09.2022 r.
Zapraszamy na obóz sportowy SKW w Tatrach Słowackich. W razie złej pogody na terenie Tatr Słowackich planowaną alternatywą są wapienne rejony wspinaczkowe w Alpach Austriackich: Hollental albo Hochschwab. Liczymy także na udaną wieczorną integrację wszystkich uczestników na campingu, po sytych akcjach wspinaczkowych i wędrówkach górskich!
[ TERMIN ] 10-17.09.2022 r. (sobota-sobota) Można również dojechać jedynie na przedłużony weekend.
[ ZAKWATEROWANIE ] Camping „Rijo” w Starej Leśnej, niedaleko od stacji „Electricki”. Nocleg we własnych namiotach, dostęp do zaplecza sanitarnego i kuchni turystycznej. Na miejscu także bar z lokalnymi przekąskami oraz wiata w razie opadów.
[ WSPINANIE ] Drogi wspinaczkowe w słowackich Tatrach Wysokich. Dzięki „Electriczce” jeżdżącej u podnóża Tatr można szybko dostać się w różne rejony, w których zaczynają się szlaki turystyczne. Należy jednak wziąć pod uwagę, że ze względu na dłuższe podejścia wiele dróg może wymagać „noclegów pośrednich 😉”
Wyjazd kierowany jest do osób posiadających doświadczenie w samodzielnym prowadzeniu dróg wielowyciągowych o charakterze górskim na własnej asekuracji. Wyjazd ma charakter sportowy, stawiamy na samodzielność uczestników. Osoby o umiarkowanym doświadczeniu wspinaczkowym w górach zapraszamy po uprzednim umówieniu się z doświadczonym partnerem na wspólną wspinaczkę. Na wyjazd mogą zgłaszać się również chętni do samodzielnych wędrówek górskich.
Kryteria brane pod uwagę przy kwalifikacji do obozu: 1. doświadczenie/samodzielność we wspinaczce letniej górskiej, 2. odbyte kursy (skałkowy, taternicki letni), 3. samodzielność w uprawianiu kwalifikowanej turystyki górskiej.
W razie pojedynczych braków sprzętowych (szpej wspinaczkowy, namiot itp.) prosimy o podanie takiej informacji w zgłoszeniu, a postaramy się o ich uzupełnienie. Z pomocą przyjdą nam Wypożyczalnia sprzętu klubowego,jak i użyczenia koleżeńskie.
PRZEJŚCIE: “Warianty Małota” ze startem “Wędrówką Dusz”. Kazalnica Mięguszowiecka, Tatry.
21 lipca, w ramach tatrzańskiego obozu sportowego Szczecińskiego Klubu Wysokogórskiego, zespół: Paweł, Robert i Filip dokonał ciekawego przejścia na Kazalnicy Mięguszowieckiej.
Droga “Warianty Małolata”, ze startem “Wędrówką Dusz”, wyceniana jest na VI+/VII- i jest absolutnym klasykiem na Zerwie. To piękna kombinacja pokonująca w logiczny sposób główne spiętrzenie Kazalnicy. Trudności są solidne.
Zapraszamy do relacji Roberta z tego przejścia:
“Palenica, środek tygodnia − kiedyś oznaczało to luz na parkingu i jako taki na drodze do Morskiego Oka. Nic z tego! Teraz Tatry są jak Al-Kaba: prawdziwy Polak musi przyjechać i dotknąć, zjeść schabowego, zapić piwem. Taka pielgrzymka. Idziemy mrówkołazem. Ciekawe, czy widać go z orbity. 8-kilometrowy wąż miarowo podrygujący w rytm kroków, poprzetykany fasiągami, które jak statki płyną tą rzeką. Dumne spojrzenia młodzieńców z damami, usadowionych za końskim zadkiem, odprowadzają piechurów litościwym wzrokiem.
Idziemy szybko. Wpadamy na Tabor. Kuby chatara nie ma, jest Krzychu, który ma sprawy własne. Ładujemy się do namiotu, który nam pasuje, co będzie miało kabaretowy ciąg dalszy. Przybijamy piątki: kto przyjechał, kogo jeszcze nie ma, kto jest, na której ścianie? Obiadokolacja przechodzi płynnie w naradę wojenną. Do teamu dołącza Filip. Trójka może nie jest błyskawicą, ale sprzęt łatwiej rozłożyć. Bez bólu prowadzący może atakować na lekko. Decydujemy o starcie w Salon Niezależnych (inna nazwa Wariantów Małolata) czterema pierwszymi wyciągami Wędrówki Dusz (autorzy: Robert Paluch, Darek Łysy Sokołowski, dawno temu).
Noc − jakby jej nie było. Teleportacja pod ścianę. Inny świat. Są już 2 zespoły, ale ta cisza i ogrom skały nad nami! Na wysokości ciemnego żeberka ściana przełamuje się, pochyla na nas: patrzy na mrówki nad brzegiem Czarnego Stawu. Witamy się ze ścianą. Góra bierze nas w objęcia i do końca nie daje odpocząć. Nie chowa tajemnic. Wbrew oczekiwaniom droga narzuca swój przebieg. Trawers z jedynkami (aktualnie jedna została, pokryta śladami wszystkich sezonów, niedotykalna), ubezpieczony 1 spitem. Mokro jak po deszczu. Paweł pokonuje sajtem. Kiedy mówi „Cicho!”, wiemy, że nie jest lekko. Wyobraziłem sobie Hinterstoissera na jego trawersie. Przechodzimy bez bloków. Ścianka jest historyczna: tu zaczęło się odhaczanie dróg tatrzańskich.
Droga puszcza nas dopiero pod Progiem Płytowym, oficjalnym końcem drogi. 10 godzin 30 min. od wejścia w ścianę. Ale nie, to nie koniec! Trawy przy Turni nad Schodami wydają się tak blisko, ale jeszcze 2 wyciągi. Robi się bardzo wieczorowo − na kolację przy świecach raczej nie zdążymy. Bez czołówek już nie można. Znajdujemy wygodny trawers do Bańdziocha i szlaku. Od tego momentu do domu jeszcze ponad 2 godziny. Ale już można powiedzieć, że znowu się udało. Jakże smakuje woda ze strumienia, od 3 godzin pracowaliśmy na sucho. Małe żyjątka odcedzam przez zęby.
Na Taborze już senna cisza, choć chatar czuwa. Godzina 01.00, nie mamy siły gadać, kiedy zjawia się dwóch wczasowiczów z rezerwacją na nasz namiot. Krótkie, żołnierskie słowa dają chatarowi do zrozumienia, że nigdzie się nie wybieramy. Mamy spokój. Później jeszcze 2 razy będą zgłaszać się chętni na nasze spanie − zachowaliśmy dom i godność.
Sen uleczył rany. Wprawdzie następnego dnia mogliśmy tylko jeść, pić, jeść jeszcze i pić więcej, ale już kolejnego padł Greystone na Czołówce MSW − to jednak inna historia. Powidoki z tej wyrypy zostaną z nami na długo, nim, jak wszystko, rozpłyną się w czasie.”
“Warianty Małolata“, ze startem “Wędrówką Dusz“:
Pierwsze przejście drogi: Zbigniew Czyżewski (“Małolat”) i Jacek Jasiński. 3 VII 1977.
Podejście do drogi: czerwonym szlakiem ze schroniska nad Morskim Okiem. Czas podejścia ok. 1h.
Liczba wyciągów: 10 + ok. 1h podejścia na szczyt Kazalnicy. Pierwsze 4 wyciągi drogą “Wędrówka Dusz”.
Wycena: VI+/VII-.
Zejście: zielonym szlakiem.
Sprzęt: zestaw standardowy.
Schemat Kuba Radziejowski, “Warianty Małolata” na czerwono