Relacja z BOLIWII
Dzisiaj mamy dla Was: BOLIWIĘ w relacji Przemka Ballady, który niedawno ją odwiedził, i takie oto przesłał nam z tego górskiego kraju zdjęcia i słowa:
Przemek: „Lądujemy w La Paz z końcem nocy. Jacek czeka przy wyjściu hali lotniska. Po chwili stajemy pod zachmurzonym niebem Boliwii, a krople deszczu spływają po naszych zmęczonych twarzach… pora deszczowa ciągle jeszcze trwa. Tlenu tu mniej (La Paz jest najwyżej położoną stolicą na świecie, leży na 3 782 m n.p.m.), lecz nigdy nie potrzebowałem go zbyt wiele. Biorę głęboki wdech, przepełnia mnie wielka radość – znów jestem na moim ulubionym kontynencie. Ładujemy bagaże do terenowej półciężarówki i ruszamy do Curahuara de Carangaz, do domu (3 914 m n.p.m. Prowincja Sajama).

W drodze czułe ramiona świtu obejmują nasze wątłe jestestwa przemierzające, wydające się nie mieć końca altiplano… z głośnika śpiewa Manu. Ziemia jest tu surowa, poprzetykana kępami ostrych jak brzytwa traw, słońce bezlitosne, noce zimne, ale do gwiazd jakby nieco bliżej…


Jacek jest misjonarzem. Oprócz tego, że będąc ksiądzem służy tutejszej społeczności i prowadzi świetlicę dla dzieciaków, opiekuje się także pięknym kościołem zwanym kaplicą sykstyńską Andów (jego budowę rozpoczęto w 1587 roku, a ukończono w 1608 roku, co czyni go jednym z najstarszych kościołów w Boliwii i Ameryce Południowej), jest kustoszem i przewodnikiem, a ma ku temu wielki talent poparty solidną wiedzą.

Parafia Jacka jest olbrzymia, do niektórych puebli Jacek jeździ swoją Hondą enduro tylko raz w miesiącu, wyczekiwany i radośnie witany. Parafia to wyjątkowa, jedyna taka na całym Bożym świecie, bo swoim obszarem obejmuje Parque nacional Sajama, a wraz z nim i najwyższą górę Boliwii.

W bazie pod Sajamą jesteśmy jak u siebie na plebanii, a jest to chyba najwyżej położona plebania na świecie (4 800 m n.p.m.). Park narodowy Sajama – rozległa, prawie bezludna wyżyna należącą do boliwijskiego altiplano, gdzieniegdzie niewielkie puebla z glinianymi domkami, stada lam, i oślepiające bielą niebotyczne kolosy: Volcán Parinacota 6 348 m n.p.m, Volcán Pomerape 6 282 m n.p.m oraz najwyższy z nich Nevado Sajama 6 542 m n.p.m, obraz fantastyczny zupełnie… prawdziwa kraina ze snów.




Właściwie ta krótka relacja to wstęp do znacznie dłuższej opowieści o Boliwii takiej, jaką poznałem, i z jaką mi przyszło obcować, którą pokochałem całym sercem… To przede wszystkim opowieść o niezwykłym człowieku, który będąc gringo wrósł w jej rzeczywistość, zdobył zaufanie i miłość ludzi z natury swej nieprzystępnych, człowieku o wielkiej sile ducha, gdzie góry są aż, i tylko tłem… Do zobaczenia Padre Jacinto, hasta luego Bolivio..!


O samych górach, i o tym jak zostalem Padre opowiem przy kolejnej okazji… ”.
A my zapraszamy do zdjęć z górskich przygód Przemka w Boliwii:




Było nawet trochę wspinania!



Dziękujemy Przemek za super relację!