Szczyt Korżeniewskiej i próba wejścia na Szczyt Somoniego – RELACJA Tomka z Pamiru
Wysoko, wymagająco i w pełni samodzielnie.

Latem tego roku jeden z naszych klubowiczów: Tomek Zabielski, wyruszył w Pamir z ambitnym celem zdobycia dwóch siedmiotysięczników – Szczytu Korżeniewskiej (7104 m n.p.m.) oraz Szczytu Somoniego (7495 m n.p.m.).
Wyprawa trwała blisko miesiąc i była wyjątkowym sprawdzianem samodzielności oraz umiejętności podejmowania decyzji w wymagających warunkach wysokogórskich. Pierwszy z celów udało się zrealizować – Szczyt Korżeniewskiej został zdobyty 28 lipca br.
Zapraszamy do przeczytania relacji Tomka z wyprawy – od pierwszych dni aklimatyzacji, przez akcję na Szczycie Korżeniewskiej, aż po wymagającą próbę wejścia na Szczyt Somoniego.
I już teraz zapraszamy na spotkanie z Tomkiem, które odbędzie się na najbliższym Wieczorze Górskim w październiku!
„W dniach 12.07–10.08.2026 r. zorganizowałem wyprawę na dwa pamirskie szczyty: Szczyt Korżeniewskiej (7104 m n.p.m.) oraz Szczyt Somoniego, dawniej Komunizma (7495 m n.p.m.).

Wyprawę przygotowałem we współpracy z agencją Ak-Sai, która zapewniała transport, namiot w Base Campie oraz wyżywienie. Wszystko, co dotyczyło bezpośrednio akcji górskiej, realizowałem samodzielnie – bez pomocy porterów i przewodników oraz bez dodatkowego tlenu. Byłem całkowicie samodzielny i nie miałem partnera wspinaczkowego.

Po przylocie do stolicy Tadżykistanu, Duszanbe, otrzymałem informację, że transport w góry opóźni się o dwa dni. Wykorzystałem ten czas na wstępną aklimatyzację w okolicach miasta. Wraz z agencją i innymi uczestnikami udaliśmy się do ośrodka narciarskiego Safed Dara, gdzie mogłem po raz pierwszy dotknąć wysokości ponad 3000 m.
Następnie udaliśmy się do Dżirgitalu – wioski, z której helikopterem polecieliśmy do Base Campu na polanie Moskvina.
1. Szczyt Korżeniewskiej


- 17 lipca ruszyłem do C1 na wysokość 5126 m. Postawiłem tam namiot, zostawiłem część depozytu, zjadłem obiad i zszedłem do Base Campu. Kolejny przeznaczyłem na odpoczynek.
- 19 lipca ponownie ruszyłem do C1, zabierając resztę rzeczy potrzebnych podczas akcji górskiej. Po drodze wniosłem część depozytu na wysokość około 5300 m. Noc spędziłem w C1.
- 20 lipca wniosłem cały pozostały sprzęt do C2 na wysokość 5860 m. Postawiłem tam namiot i spędziłem noc.

- 21 lipca, podczas kolejnego wyjścia, osiągnąłem wysokość 6100 m, po czym wróciłem na nocleg do C2.
- 22 lipca zszedłem do Base Campu na trzy dni regeneracji.
- 25 lipca ruszyłem z Base Campu na atak szczytowy, kierując się bezpośrednio do C2.
- 26 lipca wszedłem do C3 na wysokość 6300 m, gdzie spędziłem noc.
- 27 lipca o godzinie 3:00 wyruszyłem na atak szczytowy. Po około ośmiu godzinach wspinaczki osiągnąłem wierzchołek . Następnie rozpocząłem zejście i dotarłem do C3.
- 28 lipca zszedłem do Base Campu, gdzie przez kolejne cztery dni odpoczywałem i regenerowałem siły.

2. Próba wejścia na Szczyt Somoniego
- 2 sierpnia, w stylu alpejskim, rozpocząłem wejście na Szczyt Somoniego. C1 założyłem na wysokości 5300 m.
- 3 sierpnia, przechodząc przez wierzchołek o wysokości 6100 m, zszedłem na Pamirskie Plateau i założyłem C2 na wysokości około 5900 m.
- 4 sierpnia ruszyłem granią w stronę Szczytu Dushanbe, znajdującego się na wysokości około 7000 m. Ze względu na bardzo wymagające warunki oraz narastające zmęczenie zdecydowałem się założyć obóz pośredni na wysokości około 6700 m.
- 5 sierpnia, w bardzo trudnej pogodzie – przy silnym wietrze i opadach śniegu sięgających około 10 cm – ruszyłem w stronę C4. Po kilku godzinach wymagającej wspinaczki skalno-lodowej dotarłem do obozu. Większość drogi była ubezpieczona linami poręczowymi. Był to mój pierwszy nocleg na wysokości 7000 m.
- 6 sierpnia, około godziny 3:00 ruszyłem na atak szczytowy. Miałem jednak problem z gazem – na tej wysokości słabo się palił – przez co przez całą noc nie byłem w stanie dostatecznie się dogrzać.Po około godzinie marszu odczucie zimna stało się tak dominujące, że zdecydowałem się na odwrót. Nie czułem rąk ani nóg. W mojej ocenie kontynuowanie ataku mogło zakończyć się poważnymi odmrożeniami. Rozpocząłem zejście. Podczas zejścia, pomiędzy C3 a C2, w gęsto padającym śniegu i silnym wietrze wpadłem do szczeliny lodowej o głębokości około 10 metrów. Cudem uniknąłem śmierci. Spadłem na poduszkę śnieżną, która utworzyła się pode mną w trakcie upadku. Z wydostaniem się ze szczeliny pomogło mi dwóch kolegów, którzy akurat przechodzili tamtędy. Noc spędziłem w C2, a z samego rana rozpocząłem zejście do Base Campu.
- 9 sierpnia rano wyleciałem z Base Campu, tym samym kończąc wyprawę – z jednym zdobytym szczytem i drugą, bardzo zaawansowaną próbą wejścia.”

Gratulujemy Tomkowi zdobycia Szczytu Korżeniewskiej oraz podjęcia wymagającej próby wejścia na Szczyt Somoniego.
Samodzielna akcja na wysokościach przekraczających 7000 m n.p.m., wymagające warunki i konieczność podejmowania trudnych decyzji pokazują, jak dużym wyzwaniem była ta wyprawa. Cieszymy się, że Tomek bezpiecznie zakończył akcję i wrócił z Pamiru z ogromnym doświadczeniem.
Trzymamy kciuki za kolejne górskie cele!

