Lata 1969-1980

Lata 1969-1980

Tragedia w górach Maroka pociągnęła za sobą krytyczne oceny opinii społecznej i trudną atmosferę w Kole. W październiku odbył się Walny Zjazd Koła, na którym funkcję prezesa powierzono Jerzemu Straszko. Wspinał się on od 1957 r., ale od kilku lat nie angażował się zbytnio w prace Koła, czego przyczyną był zapewne uraz po poważnym wypadku, jakiemu uległ podczas wspinaczki w Tatrach w lipcu 1961 r. ale i praca zawodowa. Straszko zadbał, by w Zarządzie znaleźli się przedstawiciele różnych pokoleń. Na początku swojej działalności Zarząd musiał zająć się rozliczeniem wyprawy w Atlas i dopiero od 1970 r. można było opracować długofalową politykę Koła. Nacisk został położony tradycyjnie na szkolenie młodzieży taternickiej oraz ułatwienie zaawansowanym działalności sportowej w Tatrach i innych górach. Nowy prezes kontynuował politykę współpracy z władzami miejskimi i pozyskiwania środków finansowych. Wypadek w Atlasie spowodował, że należało wypracować opcję w oparciu o zasady obowiązujące w innych dyscyplinach sportu w szkoleniu członków Koła. Rozwinięto całoroczne treningi ogólnorozwojowe i nałożono obowiązek posiadania karty sportowca przez chcących uprawiać wspinaczkę. Ponieważ uznano, że szkolenie w warunkach szczecińskich, w oddaleniu od gór, a co za tym idzie od panujących trendów i nowości , nie wpływa dobrze na poziom, należało dokonać zmian w systemie szkolenia, które dotąd było prowadzone przez starszych członków klubu na zasadach koleżeńskich, na szkolenie centralne we współpracy z innymi ośrodkami. W dużym stopniu inicjatywa Koła Szczecińskiego, doprowadziła do powołania w 1971 r. Centralnej Szkoły Taternictwa (przemianowana na Centralny Ośrodek Szkolenia PZA „Betlejemka” na Hali Gąsienicowej. Na obozach szkoleniowych w COS, szczecińscy wspinacze mieli możliwość zetknąć się z instruktorami z całej Polski i czerpać doświadczenia od instruktorów przodujących wtedy Kół z Krakowa, Warszawy czy Śląska. Straszko rozwinął ideę obozów tatrzańskich Szczecińskiego Koła. Otoczono opieką młodych wspinaczy, którzy jeszcze przez jeden lub dwa sezony po ukończeniu szkolenia centralnego wspinali się pod opieką instruktorów z macierzystego klubu, nabywając niezbędnego doświadczenia, co zmniejszało prawdopodobieństwo wypadków w górach.

Sezon zimowy 1969/70 nie zapisał się większymi sukcesami. Na obozie KDL w Morskim Oku, Tadeusz Piotrowski z A. Mierzejewskim pokonali drogę Korosadowicza na Kazalnicy i poprowadzili nowy wariant drogi Kurczaba na Młynarczyku (towarzyszył im w tym przejściu J. Franczuk). Nie zmieniało to faktu, że nastąpił zastój w szczecińskim taternictwie i potwierdzało potrzebę wprowadzenia pewnych zmian w systemie szkolenia. „…Następne sezony letnie i zimowe nie przynoszą większych osiągnięć na terenie Tatr. Brak „ostrzej” wspinającej się młodzieży, która mogłaby zastąpić starszych kolegów, którym częste wyjazdy zagraniczne nie pozwalają na bywanie w Tatrach i wspinanie się w nich. Mimo stworzenia bardzo dobrych warunków finansowych, organizowania częstych obozów letnich i zimowych, nie pociąga to za sobą ożywienia działalności sportowej. Nazwiska szczecińskich taterników zniknęły z łamów „Taternika” omawiającego najlepsze przejścia sezonu. Nie zmienia tego stanu rzeczy seria pierwszych przejść zrobionych w (…) czasie trwania obozu w Jamskim Plesie. Są to wszystko rozwiązania czwartorzędnych celów, będących przyczynkiem do eksploracji Tatr, ale nie do jej odmiany sportowej. Starsi odeszli z Tatr wytyczając sobie inne cele, młodzież nie nabrała jeszcze potrzebnego doświadczenia i umiejętności, żeby ich godnie zastąpić…”

W 1970 r. zaplanowano dwie wyprawy jednocześnie. Jedną w góry Hindukusz w Afganistanie, drugą do Norwegii. Miesiąc przed wyjazdem w Hindukusz, GKKFiT mimo wcześniejszej akceptacji, odmówił zatwierdzenia wyprawy proponując zmianę celu. Nowym projektem był rejon Cilo Dagh w Turcji, jednak z powodu odmowy wydania wiz przez ambasadę Turcji i ten pomysł upadł. Z tego samego powodu nie doszedł do skutku wyjazd w góry Norwegii. Wobec tego zmieniono ponownie plany na góry Jugosławii i Austrii.

W pierwszej połowie lipca odbył się ostatni, zorganizowany przez Koło kurs dla początkujących (na Hali Gąsienicowej. Powołana została do życia Centralna Szkoła Taternictwa na Hali Gąsienicowej. W następnych latach Klub zapewniał szkolenie teoretyczne i skałkowe nowym członkom i kierował ich do COS PZA na przeszkolenie tatrzańskie. W pracy COS uczestniczyli również instruktorzy ze szczecińskiego Koła (Tadeusz Rewaj, Jerzy Straszko, Tadeusz Piotrowski, a później następni).

W pierwszej połowie sierpnia 1970 r., w Wysokie Taury w Austrii, wyjechała pięcioosobowa grupa z Koła Szczecińskiego pod kierownictwem Stefana Matalewskiego. Obóz miał na celu szkolenie lodowcowe, gdyż nikt z uczestników poza Andrzejem Woźnickim nie posiadał takiego doświadczenia. W czasie obozu przebyto łącznie osiem dróg skalno – lodowych, a na wyróżnienie zasługuje wejście na najwyższy szczyt austriacki – Grossglockner (3798 m) rynną Palavicinniego – przez zespół Włodzimierz „Misiek” Lipiński – Krzysztof Skupniewicz. W tym samym czasie, działał drugi obóz Koła pod kierownictwem Tadeusza Rewaja, w Alpach Julijskich. Dorobkiem obozu były cztery przejścia w tym jedno nowej drogi. Zespół Piotrowski – Jagiełło wytyczył drogę środkiem wschodniej ściany Jalovča i przeszedł zachodnią ścianą, zacięciem pomiędzy Travnikiem, a Šite, Andrzej Bohosiewicz i Piotr Henschke północnym filarem weszli na Zachodnią Turnię muru Šite, a Józef Bryła i Tadeusz Rewaj osiągnęli szczyt Šite północnym kuluarem ściany.

Na przełomie roku Koło zorganizowało zimowy obóz w Morskim Oku pod kierownictwem Tadeusza Piotrowskiego. 29 grudnia 1970 r. z Buli pod Rysami zeszła lawina śnieżna zagarniając trzech szczecińskich taterników, idących w kierunku Rysów. Taternicy spadli aż nad Czarny Staw. Najwięcej szczęścia miał Piotrowski, który nie odniósł żadnych obrażeń i natychmiast po odkopaniu się ze śniegu wezwał pomoc i przystąpił do odgrzebywania zasypanych kolegów. Tadeusz Drozd doznał poważnych obrażeń natomiast ostatni z tej trójki Zbigniew Zygał poniósł śmierć. Podczas obozu nie odnotowano ciekawszych przejść, stanowił on głównie przetarcie dla Piotrowskiego przed najważniejszym wydarzeniem tej zimy.

Po rocznej przerwie ZG KW znów zorganizował zimowy obóz alpejski w grupie Mont Blanc. W skład grupy weszli J. Kurczab – kierownik, A. Dworak, Piotrowski i A. Tarnawski (którego na miejscu zastąpił A. Mróz). Początkowo planowano zaatakować jeden z trzech problemów zimowych uważanych za najwybitniejsze w tym rejonie Alp. W momencie przyjazdu polskiej grupy dziewiczy pozostał tylko Wielki Filar Narożny najdłuższa, najtrudniejsza i najbardziej ryzykowna z upatrzonych dróg. W dniach 5-11 marca 1971 r. Polacy dokonali pierwszego zimowego przejścia Wielkiego Filara Narożnego Mont Blanc drogą Bonatti – Gobbi. Był to wyczyn na światową skalę. Pierwsze zimowe przejście spotkało się z żywym oddźwiękiem we francuskim świecie alpinistycznym. Najbardziej znamienne było stwierdzenie paryskiego dziennika „Le Figaro”, który zaliczył to dokonanie do rzędu najwybitniejszych osiągnięć w historii alpinizmu.

Działalność Koła skupiła się głównie na szkoleniu i organizowaniu obozów szkoleniowo-sportowych. Oprócz wspomnianego w Morskim Oku, w kwietniu zorganizowano obóz w Dolinie Pięciu Stawów Polskich i na przełomie lipca i sierpnia nad Jamskim Stawem w Tatrach Słowackich. Plonem obozu było osiem nowych dróg na Liptowskich Turniach. Ponadto Koło Szczecińskie KW wspólnie z Klubem Tatrzańskim, nosiło się z projektem wybudowania pierwszej w Polsce ściany wspinaczkowej, która miała być zlokalizowana w Lasku Arkońskim, gdzie ćwiczono wówczas na ruinach przedwojennej wieży widokowej Quistorpa. Pomysł ten jednak nie doczekał się realizacji.

Na przełomie lipca i sierpnia został zorganizowany w Alpach Walijskich obóz sportowy w ramach wyjazdów centralnych KW, w skład którego ponownie został zakwalifikowany Tadeusz Piotrowski. Zespół w składzie T. Piotrowski ­ M. Jagiełło, J. Milewski, wytyczyli dwie nowe drogi na alpejskich czterotysięcznikach. Pierwszą była wejście na Dent Blanche (4357 m) lewą częścią północnej ściany z wytrawersowaniem na lewy filar, drugą, uznaną za jedną z najpiękniejszych dróg w Alpach Walijskich, środkiem północnej ściany na Dent d’Herens (4171 m) W sierpniu 1971 r. Stefan Matalewski i Jerzy Straszko wzięli udział, w wyjeździe w Kaukaz zorganizowanym przez Koło Bydgoskie KW. W jego trakcie J. Straszko dokonał wejść m.in. na Elbrus i Pik Szczurowskiego oraz w rejonie Uszby.

Rok 1972 tradycyjnie mocnym akcentem zaczął Tadeusz Piotrowski wraz z trzema partnerami (A. Dworak, W. Jedliński, R. Kowalewski – kierownik) w górach Norwegii. W dniach 25-28 lutego zespół pokonał jako pierwszy zimą Store Trolltind wschodnią ścianą (droga „Fiva-ruta”. W ciągu czterech dni przebyto 2000 m, z czego siedemsetmetrowy, górny odcinek przebyty został własnym wariantem o wysokim zimą stopniu trudności. Największym osiągnięciem wyjazdu było jednak, pierwsze zimowe (a dziesiąte w ogóle przejście Filara Trollryggen. Przejście tej najdłuższej chyba w Europie drogi lodowej typu ścianowego (2600 m długości) uznano za najlepszy wynik sezonu na Starym Kontynencie. Dworak i Piotrowski w zgodnej opinii, mimo różnicy w specyfice wspinania i trudności w porównaniu, postawili wyżej to osiągnięcie niż przejście Wielkiego Filara Narożnego. Przejścia „Filara Trolli” i Store Trolltind były pierwszymi na tak poważną skalę udanymi przedsięwzięciami zimowymi w górach Norwegii, stanowiąc jednocześnie rozwiązania dwu problemów zaliczanych do najsłynniejszych i najpiękniejszych. Otwarty został w ten sposób nowy rozdział w historii alpinizmu w Norwegii. Przy okazji przejścia Filara ustanowiony został „rekord” Polski w długości przebywania w ścianie: osiem dni, siedem biwaków (5-12 marca).

Na początku marca podczas Walnego Zjazdu Klubu Wysokogórskiego w Warszawie wybrano nowe władze. W skład Sądu Koleżeńskiego wybrany został m.in. Tadeusz Rewaj. Na przełomie marca i kwietnia Koło zorganizowało równolegle dwa obozy sportowe, w Dolinie Jaworowej (kierownik – Andrzej Bohosiewicz) i w Morskim Oku (kierownik – Henryk Dębiński), w których wzięło łącznie udział trzynaście osób.

W czerwcu wyjechała do Francji delegacja Oddziału Szczecińskiego PTTK, która na cmentarzu w Chamonix umieściła tablicę upamiętniającą Stanisława Grońskiego, wykonaną przy współudziale Szczecińskiego Koła KW. Delegacji przewodniczył Wincenty Zając, który był inicjatorem takiego uczczenia piętnastej rocznicy śmierci Grońskiego.

W lecie członkowie Koła zorganizowali drugą wyprawę pozaeuropejską – do Iranu, w góry Zagros i Elbrus. W pierwszej dekadzie lipca wyprawa pod kierownictwem Stefana Matalewskiego wyjechała do Teheranu. W skład wyprawy weszli Józef Bryła, Stefan Czeczko, Władysław Dobroć i Tadeusz Drozd, a na miejscu dołączył Andrzej Woźnicki. W ramach aklimatyzacji szczecinianie podjęli próbę wejścia na najwyższy szczyt Iranu Demawend (5670 m) wierzchołek osiągnęli Władysław Dobroć i Tadeusz Drozd ustanawiając na najbliższy tydzień, szczeciński rekord wysokości. Wyprawa w komplecie przeniosła się w góry południowego Iranu – Zagros. Jako rejon Działalności wybrali nieeksplorowany dotąd alpinistycznie masyw Dodelim. Założeniem wyprawy było wejście na niezdobyty jeszcze i nie nazwany wierzchołek i nadanie mu nazwy Cedynia, aby w ten sposób uczcić tysiąclecie zwycięskiej bitwy. 21 lipca. J. Bryła i A. Woźnicki zdobyli południowo zachodnią ścianą najwybitniejszy, a zarazem najwyższy szczyt całego pasma. Nadano mu nazwę Cedynia Kuh (ok. 3500 m). Kilka dni wcześniej Bryła i Czeczko dokonali trawersowania pasma Dodeli od pierwszego szczytu od zachodu, aż po trójwierzchołkowy masyw końcowej, wschodniej części grani. Pierwsza turnię, od której rozpoczęli trawers, osiągnęli nową drogą południowym filarem. Po zrealizowaniu naczelnego zadania wyprawy, grupa przeniosła się w masyw Alam Kuh w górach Elbrus. Tam możliwości wspinaczkowe ekipy w znacznym stopniu ograniczyła zła pogoda. Najciekawszym dokonaniem było pierwsze polskie przejście drogi włoskiej, wschodnim filarem na Tacht-i-Sulejman dokonane przez Józefa Bryłę i Stefana Czeczko.

Z okazji pięćdziesięciolecia powstania Związku Radzieckiego, Federacja Alpinizmu ZSRR zorganizowała w lipcu międzynarodową alpiniadę na najwyższym szczycie swojego kraju – Piku Kommunizma (7483 m), w której udział wzięło 136 alpinistów z 9 krajów Demokracji Ludowej. Wśród piątki przedstawicieli z Polski znajdował się Tadeusz Piotrowski, dla którego jednak alpiniada nie zaczęła się pomyślnie. Dzień po otwarciu alpiniady, Piotrowski został przetransportowany do szpitala z powodu poparzeń nóg, czego przyczyną była rosnąca na przedgórzu pamirskim roślina jugan. Do bazy wrócił cztery dni przed atakiem szczytowym. Mimo braku aklimatyzacji podjął udaną próbę wejścia na szczyt, ustanawiając tym samym nowy szczeciński rekord wysokości. W dodatku nasza ekipa jako pierwsi Polacy zdobyli najwyższy szczyt Związku Radzieckiego. Polscy alpiniści oraz zespół z NRD, jako jedyni w komplecie weszli na Pik Kommunizma.

W sierpniu odbył się obóz Koła w Dolinie Kieżmarskiej pod kierownictwem Tadeusza Rewaja. Na przełomie lipca i sierpnia w szkoleniowym obozie organizowanym przez FAKA w Alpach Sabaudzkich (Francja, Chamonix uczestniczył Andrzej Bohosiewicz.

29 września 1972 r. odbyło się Walne Zebranie Koła, które powierzyło funkcję prezesa Tadeuszowi Rewajowi. Nie była to żadna rewolucja, bo funkcję wiceprezesa pełnił Jerzy Straszko. Do Zarządu weszli przedstawiciele młodzieży w osobach Andrzeja Bohosiewicza, Henryka Dębińskiego i Piotra Henschke. Najstarsze pokolenie reprezentował Józef Bryła, który działał w pierwszym, historycznym Zarządzie. Nie zmniejszając nacisku na szkolenie adeptów taternictwa wyznaczono jako cel na rok 1974 samodzielną wyprawę w góry wysokie i dziewicze. Przygotowaniem do tej ekspedycji miały być obozy zimowe w Tatrach zimą 1972/73 i 1973/74 oraz obóz szkoleniowo-sportowy w Austrii, w Wysokich Taurach latem 1973 r.

Na początku sezonu zimowego zorganizowany został świąteczno – noworoczny obóz Koła w Morskim Oku (kierownik Zdzisław Prusisz).

Początek roku 1973 r. przyniósł kolejny wyczyn z udziałem Tadeusza Piotrowskiego, tym razem na światową skalę. Pomysł zimowego ataku na Noszak (7492 m) zrodził się w Kole Warszawskim i spotkał się z przychylna oceną ze strony ZG KW z zaznaczeniem, że skład wyprawy zostanie wzmocniony alpinistami z innych ośrodków i tym samym zmieniła się w ona w warszawsko – centralną. W jej skład weszli M. Budny, R. Dmoch, B. Czechowski, M. Fijałkowski, W. Jedliński, J. Koisar, J. Mierzejewski, Tadeusz Piotrowski, W. Woźniak i A. Zawada – kierownik. 13 lutego o godz. 23.40, przy temperaturze 50°C T. Piotrowski i A. Zawada osiągnęli wierzchołek Noszaka, będąc pierwszymi ludźmi, którym udało się pokonać zimą siedmiotysięcznego kolosa. Pierwsza w dziejach alpinizmu zimowa wyprawa w góry najwyższe należała do najsprawniej przeprowadzonych i zakończyła się zasłużonym sukcesem, w którym niepośledni udział miał szczecinianin. Od wyjazdu z kraju do powrotu trwała dwa i pół miesiąca, z czego na samą akcję górską przypadło trzydzieści dni, zaś na oblężenie i zdobycie szczytu dwadzieścia trzy dni. Ustanowiony zimowy rekord świata wysokości, odwrócił nową kartę w dziejach alpinizmu. Zimowa eksploracja gór najwyższych stała się faktem. Należy również dodać, że w ten sposób został ustanowiony nowy rekord wysokości Szczecińskiego Koła.

Kolejną imprezą była zorganizowana przy współpracy z Kołem Poznańskim, wyprawa na Spitzbergen. Kierownikiem całej ekspedycji był Ryszard Wiktor Schramm. Szczecińskie Koło reprezentowali Józef Bryła, Władysław Dobroć, Stefan Matalewski (kierownik ekipy szczecińskiej i Ryszard Pełka. Celem wyprawy było dokonanie trawersu północno-zachodniego Spitzbergenu, od przylądka Flathuken po cypel południowy nad fiordem Trygnamma. Jeszcze przed rozpoczęciem trawersu Bryła i Musierowicz dokonali pierwszego polskiego przejścia długiego odcinka grani w masywie Helvetia. W dniach 1-17 lipca dokonano pierwszego przejścia północno- zachodniego Spitzbergenu. Kilka dni później, dla uczczenia rocznicy kopernikowskiej, grupa szczecińska dokonała wejścia na Szczyt Kopernika (1055 m) „…Była to nietypowa wyprawa, z pogranicza alpinizmu, mająca znacznie więcej wspólnego z odkrywczymi ekspedycjami arktycznymi niż alpinizmem, w jego odmianie wyczynowej. Taktyka i technika alpinistyczna potrzebne tu były i stosowane jako środki do realizacji zamierzenia, którym było przejście górzystego terenu. (…) Niemniej wyniesione stąd wielorakie doświadczenie będzie w przyszłości procentowało…”.

W pierwszej połowie lipca Tadeusz Piotrowski uczestniczył w centralnym obozie wyczynowym KW w Dolinie Uzunkoł, w Kaukazie. Wynikiem sportowym było pierwsze przejście drogi na Zamek (3930 m) lewą częścią, północnej ściany, przez zespół W. Jedliński ­- M. Piekutowski – T. Piotrowski – J. Skorek.

Na przełomie lipca i sierpnia w Taurach Wysokich zorganizowany został obóz treningowo-wyczynowy Szczecińskiego Koła, pod kierownictwem Tadeusza Rewaja. W skład uczestników weszło jedenaście osób, w tym trzech posiadających uprawnienia instruktorskie (Tadeusz Rewaj, Piotr Henschke, Włodzimierz Lipiński. Założeniem obozu było zaznajomienie ośmiu uczestników, stykających się po raz pierwszy z lodowcem, z warunkami wspinaczkowymi w górach lodowych. Wszyscy uczestnicy weszli między innymi skalno – lodową drogą Lammersweg na najwyższy szczyt Austrii – Grossglockner (3798 m), a jako sportowe osiągnięcie można wymienić wejście północną ścianą na Fuscherkarkopf (3336 m) dokonane przez P. Henschke, W. Lipińskiego i T. Rewaja.

W sierpniu odbył się w Morskim Oku obóz Koła (kierownik – Zdzisław Prusisz), w czasie którego wytyczono cztery nowe drogi, a w corocznym, centralnym obozie szkoleniowym FAKA w rejonie Mont Blanc uczestniczył Jan Palejczyk.

Dnia 25 listopada odbyło się zebranie plenarne ZG KW. Obrady poprzedził akt dekoracji siedmiu alpinistów medalami „Za Wybitne Osiągnięcia Sportowe”. Złote medale otrzymali Andrzej Zawada i Tadeusz Piotrowski za zimowe wejście na Noszak. Także w listopadzie odbyły się obchody dwudziestolecia istnienia Szczecińskiego Koła. Z tej okazji wydano okolicznościową jednodniówkę „XX lat szczecińskiego alpinizmu” pod redakcją Tadeusza Piotrowskiego, w której podsumowano jubileuszowy okres.

Sezon zimowy 1973/74 należał do udanych. Klubowa młodzież coraz lepiej radziła sobie w Tatrach. W grudniu zorganizowano obóz w Morskim Oku pod kierownictwem Zdzisława Prusisza. W czasie jego trwania dokonano między innymi przejść: drogi Korosadowicza na północno-wschodniej ścianie Kazalnicy Mięguszowieckiej (J. Budkowski ­ J. Wnukowski) oraz północnej ściany Mięguszowieckiego Szczytu (J. Budkowski ­ A. Radacki). Lutowy obóz w Dolinie Jaworowej (kierownik – Tadeusz Rewaj) z powodu fatalnej pogody nie przyniósł wyników. Przebywający na obozie unifikacyjnym w Morskim Oku Stefan Czeczko podjął nieudaną próbę przejścia lewego filara Kazalnicy, udało mu się jednak zakończyć obóz z dwoma wartościowymi powtórzeniami: przejściem lewego filara Cubryny i prawej drogi Orłowskiego na zachodniej ścianie Niżnich Rysów. Na dobre wyniki trzeba było poczekać do marca. Stefan Czeczko z W. Sonelskim dokonali pierwszego zimowego przejścia wschodniej ściany Mięguszowieckiego Szczytu drogą Chrobak – Trzaska. Po kilku latach przerwy, szczecinianin powrócił znów przy omawianiu sezonu zimowego na łamy „Taternika”. Jeszcze w tym samym miesiącu Stefan Czeczko z A. Michnowskim przeszli drogę Kussaka na południowej ścianie Kieżmarskiego Szczytu.

W lutym 1974 r. Tadeusz Piotrowski wraz z K. Głazkiem, M. Kęsickim, R. Kowalewskim i W. Kurtyką, wziął udział w drugim centralnym wyjeździe w góry Norwegii. Celem wyjazdu było przejście po raz pierwszy zimą direttissimy północnej ściany Trollveggenu drogą francuską. Było to bardzo śmiałe przedsięwzięcie, biorąc pod uwagę, że na swoje przejście Francuzi potrzebowali latem aż trzy tygodnie. Ponadto brak służby ratowniczej w tym rejonie, ograniczał do minimum możliwość niesienia pomocy poszkodowanym, a w ścianie takiej jak Trollveggen nie ma absolutnie żadnej możliwości przeprowadzenia akcji ratunkowej. W dniach 26 luty – 19 marzec, Polacy dokonali w dobrym stylu przejścia ściany. Piotrowski uznał to dokonanie za największe ówczesne osiągnięcie polskiego alpinizmu zimowego. Przejście Polaków spotkało się z ogromnym zainteresowaniem ze strony środków masowego przekazu i miejscowej społeczności.

Początek kwietnia przyniósł w Tatrach wspaniałą pogodę i świetne warunki do wspinaczki. Obóz klubowy pod kierownictwem Stefana Czeczko, trafił na końcówkę dobrej pogody. Przebyto drogę Stanisławskiego na Mnichu (W. Puławski – J. Budkowski), Chrobaka na Żabim Mnichu (S. Czeczko – A. Michnowski) oraz północną ścianę Mięguszowieckiego Szczytu (W. Puławski – J. Oficjalski). Większość dróg przebyto w niemal letnich warunkach, przy suchej i ciepłej skale.

Sezon letni 1974 należał do udanych, mimo że lipcowy obóz w Dolinie Wielickiej (kierownik – Jerzy Budkowski) z powodu fatalnej pogody przeniesiono do Morskiego Oka. W dniach 3-4 lipca Stefan Czeczko współuczestniczył w pierwszym przejściu nowej drogi na południowo-wschodniej ścianie Nawiesistej Turni. 31 lipca, korzystając z doskonałych warunków atmosferycznych, Stefan Czeczko i Wojciech Puławski dokonali przejścia drogi Kiełkowskiego na północno ­ wschodniej ścianie Kazalnicy Mięguszowieckiej. Była to o tyle historyczna data, że było to pierwsze samodzielne przejście ściany Kazalnicy od czasów Piotrowskiego i Prusisza, dokonane przez młody szczeciński zespół. Jak to w debiucie bywa, styl wejścia nie był najlepszy, a po zmyleniu drogi ukończono ścianę drogą Momatiuka. Jednak to przejście otworzyło drogę następnym. Jerzy Wnukowski ze Stefanem Czeczko przeszedł na Kazalnicy „Direttissimę” oraz „Kant Filara”, a z J. Wojtanickim drogę Długosza. W czasie kilkudniowego wypadu na Słowację, zespół S. Czeczko – J. Wnukowski – P. Filipowiak dokonują przejść zachodniej ściany Łomnicy przez „Hokejkę” i drogi Cagašika na Żółtej Ścianie, na której ponadto Czeczko i Wnukowski przeszli drogę Chrustowej. Koniec sierpnia przyniósł premierę na ścianie Kotła Kazalnicy autorstwa Stefana Czeczko i K. Łozińskiego. Na zakończenie tego świetnego sezonu, na początku września, S. Czeczko i A. Michnowski pokonali drogę Studnički na Galerii Gankowej.

W lipcu pod kierownictwem Tadeusza Rewaja wyruszyła I Wyprawa Szczecińskiego Koła KW w Hindukusz Wysoki. Terenem działania był tzw. „Worek Wachański”, wąski klin Afganistanu wciśnięty między Pakistan, Chiny i Związek Radziecki. W skład wyprawy kierowanej przez Tadeusza Rewaja weszli ponadto Tadeusz Drozd, Jacek Drzymuchowski, Piotr Henschke, Bogusław Komarnicki lekarz, Włodzimierz Lipiński zastępca kierownika. Już 8 sierpnia Drozd, Henschke, Lipiński i Rewaj dokonali wejścia na dziewiczy szczyt (5299 m), który postanowili nazwać Kohe Aual (Szczyt Pierwszy). Ta sama czwórka dziesięć dni później weszła na niezdobyte dotąd Kohanhe Szarqui (6300 m). Kluczowe miejsce wspinaczki stanowiła szczelina odcinająca spiętrzenie szczytowe od wrastającej w nie prawie prostopadle lodowej grani. Szczelinę udało się pokonać w kopnym śniegu po wątłym moście śnieżnym. W tym czasie zespół Drzymuchowski Komarnicki zdobył Kohe Kadim (Szczyt Stary z racji dużej kruchości terenu, 5250 m), Rache Hart (Krótka Grań, 5450 m) oraz Szache Loghar (Chudy Róg, 5480 m). Po odpoczynku i uzupełnieniu zapasów podjęto decyzję o zaatakowaniu dwoma trójkowymi zespołami szczytów wznoszących się w zachodnim ograniczeniu doliny Saste Czap. Trójka Drozd Lipiński Rewaj zdobyli szczyt Machrute Syah (Czarny Stożek, 5740 m), a łupem zespołu Drzymuchowski Henschke Komarnicki padły dziewicze Kohe Pomerania (Szczyt Pomorze, 5815 m), Kohe Sast Payan (5503 m), Dandane Sast Payan (Ząb Sast, ok. 5300 m) oraz Kohe Huszk (Suchy, ok. 5300 m). Łącznie podczas wyprawy dokonano wejść na dziesięć dziewiczych szczytów przekraczających swoją wysokością 5000 metrów. Wejściem na najwyższy w rejonie działania szczyt Kohanha, jego zdobywcy ustanowili grupowy rekord wysokości Szczecińskiego Koła KW.

W lipcu i sierpniu, pięciu członków Koła – Stefan Matalewski – kierownik wyprawy, Józef Bryła – kierownik sportowy, Władysław Dobroć, Jan Palejczyk i Jerzy Straszko oraz Andrzej Woźnicki – wyjechało w góry wschodniego wybrzeża Grenlandii (Ziemia króla Kryptiona IX). Wyjazd doszedł do skutku dzięki temu, że szczecinianie występowali jako członkowie Klubu Duńskiego, z którym współpracowali. Wyprawa działała w rejonie Fiordu Angmasalik, dokonując wejść ogółem na dwadzieścia siedem szczytów (z tego trzynaście dziewiczych, z czego cztery miały charakter ścianowy). Szczególnie eksplorowana była grań Rapasoir. Zespół Dobroć – Matalewski Straszko dokonał pierwszego polskiego wejścia na Rapasoir, a J. Bryła i J. Palejczyk byli autorami jedenastu pierwszych i jednego drugiego wejścia w tamtejszych górach. Na wyróżnienie zasługuje przejście przez nich północnej ściany Trylingerne (1500 m przewyższenia, drogi o trudności V). Był to pierwszy w historii, polski rekonesans górski tego rejonu, możliwy tylko dzięki wyjątkowo życzliwemu potraktowaniu przez Duńczyków, którzy w następnych latach odmawiali wydania zezwoleń na działalność na Wschodniej Grenlandii.

Walny Zjazd Klubu Wysokogórskiego obradujący w marcu 1974 r. w Zakopanem, powołał do życia Polski Związek Alpinizmu (PZA), w skład którego wejść miały zarówno dawne terenowe Koła Klubu Wysokogórskiego jak i też inne organizacje taternickie (np. Akademickie Kluby Alpinistyczne). W ślad za tym aktem, w dniu 26 listopada 1974 r. Walne Zebranie Szczecińskiego Koła Klubu Wysokogórskiego zdecydowało o powołaniu do życia organizacji pod nazwą Szczeciński Klub Wysokogórski (SKW), która została zarejestrowana przez Władze Miejskie Szczecina i uzyskała osobowość prawną. Równocześnie Szczeciński Klub Wysokogórski zgłosił swój akces do Polskiego Związku Alpinizmu. Niezależnie od zmian w nazwie i stanie prawnym organizacji, stale akcentowano jej ciągłość, znajdująca potwierdzenie zarówno w celach i metodach działania, jak też w nieprzerwanej działalności przez wszystkie te lata najstarszych jej członków. Podczas tego zebrania, Tadeusz Rewaj został wybrany na prezesa kolejnej kadencji, a do nowego zarządu wszedł między innymi Ryszard Ukielski. Oprócz działalności tatrzańskiej, zaplanowano na 1977 r. kolejną wyprawę w Hindukusz. Elementem przygotowawczym miał być obóz sportowy w Kaukazie w 1976 r. Należy również dodać, iż podczas Walnego Zjazdu PZA, Tadeusz Rewaj wszedł w skład Głównej Komisji Rewizyjnej.

Kolejny sezon – zima 1974/75 – dla szczecinian był przeciętny. Zarówno kierowany przez Andrzeja Bohosiewicza grudniowy obóz jak i obóz kwietniowy pod kierownictwem Stefana Czeczko, nie przyniosły z powodu złej pogody i ciężkich warunków, godnych odnotowania wyników. Sylwestrowa eskapada zapisała się jednak w pamięci uczestników zdarzeniem, za które Jurek Budkowski wraz z kolegami z zespołu został laureatem „Morskoocznego Jaja”. W lutym 1975 r. Stefan Czeczko wraz z A. Michnowskim, w dwudniowej wspinaczce pokonali północno-wschodni filar Mięguszowieckiego Szczytu, a w towarzystwie A. Machnika dokonał przejścia drogi Łapiński ­ Paszucha, wyprowadzającej na Niżnią Mnichową Przełęcz oraz „Filara” Kopy Spadowej.

Sezon letni był dla Klubu wyjątkowo owocny. Lipcowy obóz zorganizowany w Dolinie Kieżmarskiej odbył się w okresie bardzo dobrej pogody. Spośród wielu przejść dwa zasługują na wyróżnienie: pierwsze polskie, a drugie w ogóle przejście drogi Beliców na Małym Kołowym Szczycie autorstwa Jerzego Wnukowskiego i T. Preyznera oraz przejście drogi Dieska – Duba na Bochowej Wieży przez Preyznera i Stefana Czeczko. W drugiej połowie lipca Jerzy Budkowski i Jerzy Wnukowski przeszli wschodnią ścianę Mnicha drogą Wachowicza, a Stefan Czeczko z Kowolem drogę Długosza na Kazalnicy Mięguszowieckiej. Ponadto Jerzy Budkowski z M. Gregorem dokonał przejść dróg: Stanisławskiego na Małym Kieżmarskim Szczycie i Puškasa na Czerwoną Przełęcz. W rejonie Morskiego Oka wspinał się również – z partnerami z innych klubów – Wojciech Puławski. Na Kazalnicy przeszedł drogę Długosza, „Direttissimę” oraz w świetnym stylu i bardzo krótkim czasie „Kant Filara” (z M. Sułocką). Ponadto dokonał przejść drogi Gryczyńskiego – „Sprężynę” – na wschodniej ścianie Mnicha i drogi „Pająków” na Wołowej Turni.

W miesiącach letnich, pod kierownictwem Stefana Matalewskiego udała się do Islandii czteroosobowa grupa z Wyższej Szkoły Morskiej, która dokonała pierwszego polskiego trawersu na nartach, najwyższego lodowca Vatnajökull.

Zimą 1974/75 Tadeusz Piotrowski był uczestnikiem kierowanej przez A. Zawadę zimowej wyprawy na Lhotse. W trakcie tej wyprawy doszło do śmierci operatora filmowego Stanisława Latałły (17 grudnia 1974 r.). Komisja Dyscyplinarna PZA na posiedzeniu w dniu 16 kwietnia 1975 r., uznała winę Piotrowskiego i postanowiła wykluczyć go z Klubu Wysokogórskiego. Piotrowski odwołał się do macierzystego Klubu i na wniosek większości członków zwołano Nadzwyczajne Walne Zebranie poświęcone tej sprawie. 23 listopada 1975 r. odbyło się burzliwe zebranie, na którym skierowano sprawę do ponownego rozpatrzenia przez KD PZA z uwzględnieniem odpowiedzialności innych członków wyprawy (A. Zawady i J. Surdela). Ponowne rozpatrzenie sprawy przez KD PZA w lutym 1976 r. zakończyło się werdyktem zawieszenia Piotrowskiego na dwa lata w prawach członka organizacji, będących członkami PZA. SKW uznało ten werdykt i postanowił nie odwoływać się od niego. Tadeusz Piotrowski niezadowolony z takiego stanowiska Klubu przeniósł się do Klubu Morskiego w Trójmieście i po upływie karencji nie powrócił w szeregi SKW. Była to bardzo duża strata dla szczecińskiego środowiska górskiego, które utraciło ze swych szeregów jednego z najwybitniejszych członków.

Zima 1975/76 należała do wyjątkowo udanych, mimo, że grudniowy obóz na Polanie pod Wysoką z uwagi na fatalna pogodę nie zapowiadał sukcesów. W lutym 1976 r. przebywał indywidualnie w Morskim Oku Wojciech Puławski. Korzystając ze znakomitych warunków pogodowych i zimowej wspinaczki uzyskał świetne wyniki. 12 lutego wraz z Łukaszem Jezierskim pokonał w ciągu pięciu godzin, drogę Korosadowicza na Kazalnicy, a w dniach 16-17 lutego na tej samej ścianie drogę Długosza. Następnie przeszedł Filar Mięguszowieckiego Szczytu (z T. Karolczakiem), a na podkreślenie zasługuje fakt, że było to przejście jednodniowe długiej i trudnej drogi. Na koniec wespół z K. Pankiewiczem dokonał trzeciego zimowego przejścia drogi Korosadowicza na Małym Młynarzu, gdzie samo dojście pod ścianę traktowano jako spory problem.

Po tak owocnej zimie nadeszło lato, które niestety nie było udane. Lipcowy obóz kierowany przez Ryszarda Ukielskiego, przeniesiony został z powodu ulewnych deszczów z polany pod Wysoką do Morskiego Oka. Tam wykorzystując krótka przerwę w opadach, zespół W. Puławski – S. Czeczko przeszedł „Lewy Filar” Kazalnicy (bez wariantu prostującego). Na tym sezon tatrzański dla szczecinian się zakończył. W lipcu, w składzie polskiej reprezentacji wytypowanej przez Komisję Sportową Zarządu PZA, wzięła udział w Międzynarodowym Obozie Alpinistycznym KAUKAZ 76, siedmioosobowa grupa szczecinian. W skład ekipy weszli: Tadeusz Rewaj (PZA) oraz Stefan Czeczko, Piotr Henschke, Łukasz Jezierski, Leszek Kanigowski, Jan Palejczyk i Leon Pobiarżyn (jako członkowie AKA). Mimo bardzo złych warunków atmosferycznych i śniegowych dokonano trzech wejść sportowych. Rewaj, Henschke, Jezierski, Kanigowski, Palejczyk i Pobiarżyn weszli południowo-zachodnią granią na Dżantugan oraz na Donguzorun północno-wschodnią granią. Czeczko i Pobiarżyn dokonali drugiego wejścia południową granią (drogą radziecką) na Szczyt Mongolskiej Republiki Ludowej (wierzchołek centralny). Ponadto Henschke, Czeczko i Pobiarżyn weszli na oba wierzchołki Elbrusa, a Kanigowski na wierzchołek zachodni (5642 m).

Stefan Matalewski ponownie zorganizował narciarsko – turystyczną wyprawę Klubu Polarnego Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie. Tym razem rejonem działania był Spitzbergen, a w skład grupy wszedł inny członek SKW Józef Bryła.

Zima 197677 nie przyniosła godnych uwagi wyników. Jedyne, warte odnotowania drogi pokonane podczas kwietniowego obozu zorganizowanego w Dolinie Wielickiej to północno-wschodnie żebro Ponad Ogród Turni (Wojciech Puławski – P. Mularz), oraz tzw. droga szczecińska na Wielickiej Baszcie (J. Budkowski – W. Puławski).

Pod koniec czerwca, wyruszyła do Afganistanu dziewięcioosobowa II Szczecińska Wyprawa w Hindukusz Afgański. W skład wyprawy kierowanej przez Tadeusza Rewaja weszli Andrzej Bohosiewicz, Józef Bryła, Jerzy Budkowski, Łukasz Jezierski, Bogusław Komarnicki – lekarz, Włodzimierz Lipiński, Jan Palejczyk i Ryszard Ukielski. Wyprawa działała tym razem w Nuristanie na pograniczu Afganistanu i Pakistanu, w odnodze Doliny Čapdara, pod przełęczą Kotale Parshui. W drugiej połowie lipca rozpoczęto działalność wspinaczkową, której plonem były wejścia na osiem dziewiczych szczytów o wysokościach ponad 5000 m. Wyprawa dostarczyła Klubowi nowych doświadczeń organizacyjnych. Dla pięciu uczestników Wyprawy było to pierwsze zetknięcie się z rzeczywistością wyprawową w egzotycznym kraju Azji. Ponadto Wyprawa gromadziła zbiory dendrologiczne dla Instytutu Dendrologii Polskiej Akademii Nauk w Kórniku.

Działalność tatrzańska szczecinian, sprowadziła się w tym sezonie w zasadzie do przejść Wojciecha Puławskiego. W drugiej połowie czerwca, w ciągu jednego dnia, dokonał wraz z K. Miodowiczem, przejść dwóch, znanych z trudności klasycznych dróg na północno-wschodniej ścianie Małego Młynarza: Skorka i „Kurtykówki”. Ponadto pokonane zostają na Kazalnicy, przez ten sam zespół drogi: Heinrich – Chrobak i „Pająki”.

29 października 1977 odbyło się Walne Zebranie SKW, na którym doszło do zmian we władzach Klubu. Dotychczasowy prezes Tadeusz Rewaj – nie wyraził zgody na kandydowanie na tę funkcję, motywując tę decyzję obowiązkami służbowymi i rodzinnymi. Jednocześnie wysunął kandydaturę Ryszarda Ukielskiego, pełniącego w poprzednim Zarządzie funkcję skarbnika. Kandydatura ta uzyskała poparcie, a Ryszard Ukielski był pierwszym w historii Klubu prezesem urodzonym po II Wojnie Światowej. W skład Zarządu weszli ponadto Stefan Czeczko – wiceprezes, Grażyna Bylińska – sekretarz, Jerzy Budkowski skarbnik, tak więc cały Zarząd był z tego samego pokolenia. Ponieważ w połowie lat siedemdziesiątych liczba członków SKW zaczęła spadać, podstawowymi zadaniami jakie postawił sobie nowy Zarząd było pozyskanie nowych adeptów wspinaczki i ich szkolenie, a także organizacja obozów szkoleniowo ­ sportowych zarówno w Tatrach jak i innych górach. Przedmiotem zainteresowania nowych władz klubowych, musiały być też podstawy materialne działania Klubu. W tym okresie pojawiła się możliwość rozpoczęcia zleconych Klubowi prac wysokościowych, wykonywanych przez jego członków i dających dochody wykonawcom prac oraz Klubowi. Na początku miało to specyficzny charakter. Klub za prace wykonane na rzecz miasta, otrzymywał dotacje na konkretne imprezy sportowe i szkoleniowe. Później prace wysokościowe były zlecane oficjalnie i płacono za wykonane zlecenie. Pierwszą osobą, która zajęła się pozyskiwaniem zleceń dla Klubu na wykonywanie prac wysokościowych był Jerzy Budkowski. To nowe źródło finansowania stworzyło warunki do poważnego zastanowienia się nad uzyskaniem własnego lokalu klubowego. Dotychczas Klub korzystał gościnnie z Klubu Pracowników Nauki przy ul. Wielkopolskiej 19, oraz pomieszczeń magazynowych w budynku Wydziału Mechanicznego Politechniki Szczecińskiej. Ponieważ ta gościna zaczęła ciążyć obu stronom, Klubowi nie pozostało nic innego jak postarać się o własną siedzibę.

Sezon zimowy 1977/78 przynosi kilka ciekawych przejść. Podczas zimowego obozu klubowego zorganizowanego w lutym 1978 r. w Dolinie Zimnej Wody, Jerzy Budkowski i Lech Kanigowski, dokonali drugiego przejścia zimowego tzw. „Zapomnianego Zacięcia” na Kopie Lodowej. W tym samym miesiącu Jerzy Budkowski uczestniczył w obozie unifikacyjnym, w czasie którego dokonał między innymi przejść grzędy Heinricha na zachodniej ścianie Niżnich Rysów oraz drogi Łapiński ­ Paszucha na Niżnią Mnichową Przełączkę. Ostatnim akordem szczecińskiego sezonu zimowego było przejście w trudnych warunkach przez Wojciecha Puławskiego i M. Danielaka, drogi Łapiński ­ Paszucha na Kazalnicy Mięguszowieckiej.

Przypadający na 1978 r. jubileusz dwudziestopięciolecia Szczecińskiego Klubu Wysokogórskiego postanowiono uczcić jakimś spektakularnym wyczynem górskim. Na początku roku do Norwegii udali się Tadeusz Piotrowski i Stefan Czeczko, z zamiarem dokonania pierwszego zimowego przejścia drogi norweskiej („Norske Ruta”) na Trollveggenie. Po dwóch tygodniach akcji górskiej i pokonaniu 500 metrów ściany próba ta załamała się na skutek katastrofalnego opadu śniegu i zespół z najwyższym trudem wycofał się z drogi.

Do Zatoki Botnickiej udał się w marcu Klub Polarny WSM w Szczecinie. Czteroosobowa ekipa kierowana przez Stefana Matalewskiego, w skład której weszli między innymi Andrzej Woźnicki i Lech Łaski, dokonała pierwszego polskiego trawersu po lodzie na trasie Luleĺ (Szwecja) – Oulu (Finlandia).

Sezon letni to kolejne dobre wyniki uzyskane przez Wojciecha Puławskiego. W lipcu wraz z T. Skrzyszowskim dokonał przejść drogi Wachowicza na wschodniej ścianie Mnicha i „Wielkiego Komina” na Małym Młynarzu. W sierpniu pokonał „Wariant R” na Mnichu i trzy kolejne drogi na Małym Młynarzu: Gryczyńskiego, Wacha i „Direttissimę” drogę znaną z ekstremalnych trudności. Było to przejście o bardzo dużym ciężarze gatunkowym. W tym sezonie pojawiła się na taternickim firmamencie nowa postać. Wspinacz młodej generacji – Ryszard Dorosz rozpoczął swą krótką, błyskotliwą karierę. W świetnym stylu dokonał solowych przejść dróg Gryczyńskiego na Mnichu i „Grzybka” na Mięguszowieckim Szczycie Pośrednim. Ponadto z różnymi partnerami przeszedł tzw. „Warianty Klasyczne” Malczyka i „Warianty Małolata” Czyżewskiego na Kazalnicy Mięguszowieckiej, drogę Skorka na Małym Młynarzu, drogę Eštog – Janiga na południowej ścianie Wołowej Turni, środek północnej ściany Żabiej Turni Mięguszowieckiej i co jest szczególnie warte podkreślenia – „Lewy Filar” Młynarczyka. Po tych doskonałych popisach indywidualnych, odbył się nad Jamskim Plesem obóz klubowy (kierownik – Jerzy Wnukowski), udany mimo panującej kiepskiej pogody. Łukasz Jezierski i Ryszard Dorosz przeszli zachodnią ścianę Łomnicy przez tzw. „Hokejkę” oraz szczególnie zasługującą na wyróżnienie, drogę Martinousek – Cagasik na Żółtej Ścianie. Autorami nowej drogi lewym filarem Skrajnej Liptowskiej Turni byli Wojciech Puławski i Jerzy Wnukowski.

W sierpniu, w rejon gór Tatos masyw Kačkar (3937 m) w Turcji udała się ekipa firmowana przez PTTK, w skład której weszli Stefan Matalewski – kierownik, Józef Bryła, Jerzy Budkowski, Piotr Henschke, Bolesław Komarnicki i Andrzej Woźnicki.

Najciekawszym osiągnięciem wyprawy było rozwiązanie jednego z najtrudniejszych problemów rejonu – przejście środkowego filara północnej ściany Mezevitu (ok.3500 m) – dokonane przez Jerzego Budkowskiego i Piotra Henschke. Ponadto ten sam zespół dokonał trawersowania Kačkaru, a Józef Bryła wszedł na dwa szczyty w grani Meterez.

Dnia 9 grudnia 1978 r. odbyło się uroczyste zebranie z okazji jubileuszu ćwierćwiecza istnienia Szczecińskiego Klubu Wysokogórskiego. Z tej okazji wydano okolicznościową jednodniówkę, ustanowiono i wykonano Medal Pamiątkowy oraz umieszczono na Symbolicznym Cmentarzu Cintorin pod Osterwą w Tatrach Słowackich tablicę z nazwiskami członków Klubu, którzy stracili życie w górach. Uczczono w ten sposób pamięć Jolanty Lange, Marii Rewaj, Stanisława Grońskiego, Cezarego Mielczarka, Bolesława Kaczmarka i Zbigniewa Zygała. W Zamku Książąt Pomorskich urządzona została wystawa fotografii górskiej. Podczas obchodów jubileuszu, zaplanowano na rok 1979 wyjazd w góry lodowcowe, który miał być przygotowaniem do wyprawy, która miała być dużym krokiem naprzód w działalności SKW w górach wysokich. Wyprawa ta miała dojść do skutku w 1980 r., a jej celem miał być trabant Annapurny – Fang (7647 m).

Równie udany jak letni, był sezon zimowy 1978/79. Mimo fatalnej pogody jaka panowała w grudniu w Tatrach, Wojciech Puławski i Skrzyszowski przeszli drogę Łapiński ­ Paszucha, wyprowadzającą na Niżnią Mnichową Przełączkę. W lutym Ryszard Dorosz przeszedł depresję zachodniej ściany Niżnich Rysów. Dzień po nim zespół Wojciech Puławski – Jerzy Zwolak, pokonał tę samą drogę w świetnym czasie siedmiu godzin. W drugiej połowie lutego, przy doskonałej pogodzie odbył się klubowy obóz w Dolinie Wielickiej, kierowany przez Stefana Czeczko. Z szeregu przejść na czoło wybiły się dwa, w których uczestniczył Wojciech Puławski. W towarzystwie Jerzego Zwolaka przebył zachodnią ścianę Wielickiej Baszty, drogą Galfiego, a wraz ze Stefanem Czeczko pokonał południowo-zachodnią ścianę Gerlacha, drogą Samuhel – Vesternicky.

Nie tylko we wspinaczce akcentowali swoją obecność członkowie SKW. W zorganizowanych pod koniec kwietnia w Zakopanem Mistrzostwach Narciarskich Polskiego Związku Alpinizmu, drugie miejsce w slalomie gigancie zajęła Krystyna Krupińska.

Sezon letni 1979 przyniósł dla Klubu nowe sukcesy, a ich autorem był działający indywidualnie Wojciech Puławski. W lipcu przeszedł drogę Sadusia na Mnichu, a w sierpniu drogę Gryczyńskiego w Kotle Kazalnicy oraz w ciągu jednego dnia Komin Gierycha i drogę Uchmańskiego na Małym Młynarzu. Największym jednak osiągnięciem sezonu było przejście drogi Kurczaba na wschodniej ścianie Młynarczyka i wynik ten, obok ubiegłorocznego przejścia „Direttissimy” Małego Młynarza, należał do najlepszych letnich osiągnięć tatrzańskich w dotychczasowej historii Klubu. Pod koniec sezonu Ryszard Dorosz dokonał solowych przejść dwóch skrajnie trudnych dróg: „Wariantu Skłodowskiego” na ścianie czołowej Kopy Spadowej i Gryczyńskiego na Małym Młynarzu.

Doszedł również do skutku wyjazd sportowo-szkoleniowy w Wysokie Taury w Austrii. W skład ekipy weszli Piotr Henschke – kierownik, Jacek Dec, Zdzisław Majcherczyk, Leonard Pobiarżyn, Ryszard Ukielski, Jerzy Wnukowski i Jerzy Zwolak. Wyjazd miał na celu szkolenie lodowcowe, w ramach którego dokonano wejść na Grossglockner i Johanisberg.

W lipcu Józef Bryła uczestniczył w wyjeździe Klubu Tatrzańskiego w Himalaje Indyjskie. Tam dokonał solowego wejścia na bezimienny szczyt w dolinie Kulti Nala oraz z Andrzejem Woźnickim na dwa szczyty o wysokości 5620 i 5860 m (drogami o trudnościach III – IV).

W 1979 r. dzięki staraniom Ryszarda Ukielskiego i Jerzego Budkowskiego Klub otrzymał od władz miasta wykaz lokali do zagospodarowania. Były to głównie bunkry rozmieszczone w różnych częściach miasta. Jednym z obiektów, na które natrafił Jerzy Budkowski było pomieszczenie dawnej kotłowni w piwnicach posesji przy ul. Mazowieckiej 1. Pomieszczenie było na wpół zalane wodą, ale stwierdzono, że po remoncie może z powodzeniem być siedzibą Klubu.

W zimie Wojciech Puławski uczestniczył w obozie unifikacyjnym, organizowanym jak co roku w Morskim Oku. W ramach obozu dokonał dwóch wartościowych, pierwszych przejść zimowych. Z A. Machnikiem dokonał przejścia wschodnim kominem Wyżniej Basztowej Przełęczy, a z J. Czerskim północnym kominem Koprowego Wierchu. Zaawansowana próba przejścia drogi Gryczyńskiego w Kotle Kazalnicy, zakończyła się trzydziestometrowym „lotem” partnera. W marcu zorganizowano klubowy obóz zimowy na Hali Gąsienicowej pod kierownictwem Piotra Henschke. Z powodu złych warunków atmosferycznych i zagrożenia lawinowego, nie dokonano żadnych ciekawych przejść.

Pierwsza połowa 1980 r. stała pod znakiem przygotowań do pierwszej klubowej wyprawy w Himalaje. Plan był ambitny – piękny dziewiczy szczyt Fang najwyższy i jeden z trudniejszych niezdobytych dotąd szczytów. Sprawy organizacyjne i sprzętowe były dalece zaawansowane, a jednak wyprawa nie doszła do skutku. U podstaw niepowodzenia legły głównie trudności finansowe. Klub nie otrzymał na czas obiecanych od Władz Miejskich pieniędzy, co uniemożliwiło wykupienie zezwolenia na atakowanie góry. Postanowiono jednak nie przekreślać całkowicie planów, a jedynie przesunąć je na rok następny.

W sierpniu zorganizowany został klubowy obóz w Morskim Oku, w którym wzięło udział dziesięć osób. Wspinano się w zmiennych warunkach pogodowych, głównie na Mnichu, Żabim Mnichu i Szpiglasowym Wierchu. Łącznie podczas obozu przebyto szesnaście dróg wspinaczkowych z czego trzy najwyższej klasy trudności. Najlepszym wynikiem było przejście drogi Momatiuka na północno-wschodniej ścianie Kazalnicy przez kierującego obozem Wojciecha Puławskiego i M. Momatiuka.

W lecie Józef Bryła wziął udział w kolejnej wyprawie zorganizowanej przez Klub Tatrzański, tym razem w Andy Peruwiańskie. Wyprawa działała w rejonie Alpamayo, gdzie Bryła i Woźnicki weszli na trzy szczyty w grani Alpamayo, oznaczone kotami 5369, 5474 i 5524 m n.p.m. Ponadto w rejonie Huscaranu, Józef Bryła dokonał samotnego wejścia na Huscaran Sur (6768 m).

Zachodzące w Kraju zmiany spowodowały, że kadencja Zarządu została przedłużona. Dopiero 4 grudnia 1980 r. odbyło się Walne Zebranie Sprawozdawczo – Wyborcze. Ustępujący Zarząd mógł się pochwalić zrealizowaniem postawionych przed sobą zadań. W czasie tej kadencji Klub zasiliło ok. trzydziestu nowych członków, odbyło się sześć obozów sportowo ­ szkoleniowych w Tatrach oraz obóz w Wysokich Taurach będący niejako zwieńczeniem szkolenia tatrzańskiego, a pozwalający uzyskać przeszkolenie lodowcowe. Nowym prezesem został wybrany Piotr Henschke. Skład Zarządu uległ niemal w całości zmianie. Nowym wiceprezesem został Jerzy Wnukowski, a w skład Zarządu weszli Marian Lewandowski, Zbigniew Borysewicz, Henryk Dębiński i Wojciech Puławski. Bez zmian pozostały funkcje sekretarza (Grażyna Bylińska) i skarbnika (Jerzy Budkowski). Nie było pewności jakie będą nowe warunki pracy SKW, ale ustępujący Zarząd rozpoczął kilka inicjatyw, które bez wątpienia wymagały rozwinięcia.

Tekst: Marcin Kasprzak