Lata 1957-1969

Lata 1957-1969

Po śmierci Grońskiego przez krótki okres obowiązki prezesa pełnił Czesław Putkowski. Jesienią 1957 r. odbyły się wybory nowych władz Koła. Nowym prezesem jednomyślnie został wybrany Cezary Mielczarek, wówczas najbardziej czynny sportowo i organizacyjnie członek Koła. Do Klubu Wysokogórskiego wstąpił w 1955 r. już jako zaawansowany wspinacz. Interesowały go nie tylko problemy sportowe. Zajmował się również psychologią alpinizmu, jego historią w skali pozaeuropejskiej, topografią gór wszystkich części świata i szeregiem innych zagadnień, gruntujących kompleksową wiedzę z tych dziedzin. Przyjmując funkcję prezesa, starał się kontynuować tradycję szkolenia młodych adeptów oraz wspólnych, weekendowych, połączonych z biwakiem wycieczek zaprawowych. Najbardziej jednak charakterystycznym elementem jego prezesury były kilkudniowe, spontaniczne wyjazdy w Tatry, organizowane niemal „z dnia na dzień”, co było możliwe dzięki stosunkowo niskim kosztom podróży i zakwaterowania na miejscu. Zimą 1957/58 Cezary Mielczarek i Andrzej Drescher zorganizowali obóz zimowy na Hali Gąsienicowej, na który zabrali czterech kursantów: Jerzego Świątkiewicza, Tadeusza Rewaja, Mirosława Bądzyńskiego i Jana Misiewicza. Ponadto w tym wyjeździe wzięli udział Mirosław Bądzyński, Krystyną Zając i Jerzy Straszko. Echa tamtego obozu można odnaleźć w jednodniówce „Taternik Szczeciński” pod redakcją Czesława Putkowskiego. Było to pierwsze tego typu wydawnictwo Szczecińskiego Koła i zawierało obok wspominkowych opowiadań ze wspinaczek, także informacje o działalności Koła oraz próbki poezji górskiej. W tym okresie pojawiły się możliwości grupowych wyjazdów w Kaukaz i Tatry Słowackie, których centralną organizacją zajął się Klub Wysokogórski. W sierpniu 1958 r. na wyjazd w Kaukaz Centralny zakwalifikowano Andrzeja Dreschera, który ustanowił podczas tej wyprawy szczeciński rekord wysokości wchodząc na szczyt Ułłu Kara (4302 m). Rok później takie wyróżnienie spotkało Cezarego Mielczarka, który wyjechał w Kaukaz Zachodni.

Prawie cała ówczesna działalność sportowa szczecinian skupiała się w Tatrach Polskich. Zabiegi szkoleniowe przynosiły powoli pozytywne rezultaty. Coraz większe grono osób zdolne było do samodzielnego uprawiania taternictwa. Na razie robione były powtórzenia dróg, ale pojawiający się nowi ludzie, zaczęli chodzić po Tatrach ze sportowym nastawieniem i przymierzali się do coraz poważniejszych celów. Pierwsze ważniejsze sukcesy tatrzańskie były autorstwa Dreschera, Mielczarka i Świątkiewicza. Najpoważniejszą drogą, przebytą do 1958 r. był „Komin Stanisławskiego” na północnej ścianie Małego Kieżmarskiego Szczytu i droga Łapińskiego na wschodniej ścianie Mnicha (Drescher ­ Mielczarek) oraz północno ­ wschodnia grzęda Mięguszowieckiego Szczytu i wschodnia ściana Mniszka drogą Łapińskiego (C. Mielczarek ­ J. Świątkiewicz). Jeszcze skromniejszy ilościowo i jakościowo był dorobek zimowy. Można tu wymienić takie drogi, jak przejście prawego filara Cubryny, drogę klasyczną na Mnichu, „Filar Sokołowskiego” na Żabim Szczycie Niżnim czy „Żleb Stanisławskiego” na Granatach. Najlepszym szczecińskim osiągnięciem tej pory roku było dwudziestogodzinne przejście grani Morskiego Oka. Ten wynik osiągnięty w grudniu 1959 r. przez Józefa Bryłę pozostaje nie pobity do dziś.

Pod koniec lat pięćdziesiątych coraz aktywniej zaczęli działać sportowo Maria i Tadeusz Rewajowie oraz Mirosław Bądzyński. Z nimi wiążą się pierwsze zrobione przez szczecinian nowe drogi w Tatrach i oni też pierwsi trafiają na łamy „Taternika” przy sumowaniu najlepszych przejść w sezonie. Ponadto w 1959 r. Tadeusz Rewaj i Mirosław Bądzyński wzięli udział w kursie instruktorskim zorganizowanym przez Klub Wysokogórski, aby w następnym roku uzyskać uprawnienia instruktorskie. W sierpniu 1960 r. w Dolinie Staroleśnej zorganizowany został centralny obóz sportowo ­ kondycyjny (kier. R. W. Schramm), w którym wzięli udział m.in. Rewajowie i Mielczarek. Na tym obozie wzięła początek dobra passa szczecińskich wspinaczy. Zespół w składzie C. Mielczarek ­ T. Rewaj ­ K. Kisielewski pokonał lewy filar północno-wschodniej ściany Zadniej Nowoleśnej Turni. Była to historycznie pierwsza nowa droga zrobiona przez członków Szczecińskiego Koła KW. Następny rok przyniósł pierwsze zimowe przejście północno­wschodniego filara Żabiego Szczytu Wyżniego dokonane przez zespół A. Drescher ­ C. Mielczarek ­ M. Popko oraz całą serię pierwszych wejść podczas letniego obozu w Dolinie Jaworowej, autorstwa Mirosława Bądzyńskiego, Zbigniewa Tracza i Wiesława Walczaka oraz Marii i Tadeusza Rewajów. Należy tu wymienić przejście północnej ściany Pośredniej Jaworowej Turni, lewego filara północno-wschodniej ściany Wielkiej Jaworowej Turni i drogi na Sobkowych Turniach. Pierwsze przejście zimowe było wynikiem odosobnionym tej pory roku i nie zmieniało sytuacji, że szczecinianie raczej nie liczyli się zimą w Tatrach.

W maju 1961 r. na Walnym Zebraniu Koła wybrano nowe władze. Prezesem został Mirosław Bądzyński, który przywiązywał dużo wagi do szkolenia młodzieży taternickiej oraz do poprawienia sytuacji finansowej Koła i wzbogacenia go w sprzęt. Jednocześnie był pierwszym prezesem z tego samego pokolenia co większość członków Koła i choć dużo się wspinał, nie był takim wzorcem i autorytetem dla kolegów i nie imponował im doświadczeniem taternickim jak Groński czy choćby Mielczarek.

Dnia 9 września 1961 r., podczas wycieczki turystycznej w Góry Kaukazu, Józef Bryła (w towarzystwie S. Sosnowskiego) dokonał wejścia na Kazbek (5047 m) od południowego­ zachodu, ustanawiając na okres najbliższych sześciu lat rekord wysokości Koła.

W lutym 1962 r. Bądzyński na skutek rozbieżności poglądów z pozostałymi członkami Zarządu, co do kierunku w jakim Koło powinno zmierzać, zrezygnował z funkcji prezesa, na którą ponownie wybrano Mielczarka. Rok ten przyniósł dobre wyniki na obozie w Tatrach Słowackich. Maria i Tadeusz Rewajowie oraz Andrzej Podemski przeszli środek północno ­ wschodniej ściany Rumanowego Szczytu, T. Rewaj z Hanasiewiczem drogę Stanisławskiego na północnej ścianie Małego Kieżmarskiego, a Krystyna Brüeske, Maria Rewaj i Jerzy Świątkiewicz ­ drogę Slamy na południowej ścianie Małego Kołowego Szczytu. Ale rok ten obok sukcesów przyniósł też dużą stratę. 30 czerwca podczas samotnej wspinaczki na Kazalnicy Mięguszowieckiej zginął Cezary Mielczarek. Do grudnia Zarząd Koła pracował w niezmienionym składzie. Obowiązki prezesa pełnił Czesław Putkowski.

Podczas burzliwego Walnego Zebrania Koła, które odbyło się 11 grudnia 1962 r., nowym prezesem została po raz pierwszy wybrana kobieta ­ Maria „Maryla” Rewaj. Stworzyła Zarząd z samych młodych członków Koła, co gwarantowało zwartość jego pracy. Nacisk został położony na pozyskiwanie nowych sympatyków taternictwa oraz zapewnienie im szkolenia latem i zimą. Od początku lat sześćdziesiątych, Koło organizowało systematycznie obozy sportowo­szkoleniowe w Tatrach Polskich i Słowackich. Nawiązano kontakty z Wydziałem Sportu i Turystyki Zarządu Szczecina, co zaowocowało wsparciem finansowym Koła z budżetu miasta.

Na obozie w Dolinie Batyżowieckiej w 1963 r., Rewajowie wytyczyli nowe warianty na drodze Kurczaba na zachodniej ścianie Gierlacha, zmieniając jej klasyfikację z „częściowo hakowej” na „klasyczne V – VI” co zostało podkreślone w podsumowaniu sezonu w „Taterniku”. Wyniki sportowe i sprawność organizacyjna Zarządu spowodowały, że Szczecińskie Koło KW zaczęto traktować jako jedno z najaktywniejszych w kraju. Dowodem docenienia przez Zarząd Główny Klubu Wysokogórskiego było włączenie Marii i Tadeusza Rewajów do czteroosobowej reprezentacji KW na Alpiniadzie w górach Riła w Bułgarii we wrześniu 1964 r. oraz Rewajów i Mirosława Bądzyńskiego do składu wyjazdu wymiennego ze Szwajcarami do Zermatt w Alpach Walijskich latem 1965 r.

W listopadzie 1963 r. Koło obchodziło dziesięciolecie istnienia. Maria Rewaj tak podsumowała ten okres „… Od czasu założenia można obserwować stały rozwój Koła tak pod względem organizacyjnym, jak i sportowym. Obecnie liczy ono 36 członków, w tym 12 zwyczajnych. Organizowane są co roku obozy letnie i zimowe w Tatrach, czołówka sportowa przechodzi rokrocznie po kilka dróg w najwyższej skali. w swoim dorobku posiadamy ok. 10 nowych dróg w Tatrach Słowackich, nie licząc bogatego dorobku Grońskiego. Z uwagi na usytuowanie (760 km od Zakopanego i brak jakichkolwiek terenów wspinaczkowych w okolicy, utarł się swoisty system treningów. Ok. 2 godzin tygodniowo poświęca się na ćwiczenia gimnastyczne w sali, treningi kondycyjne odbywają się w terenie. Tradycje biwaków w puszczach otaczających Szczecin datują się od czasów Grońskiego. Młodzieży wstępującej do Klubu pozwalają one szybciej przyswoić sobie atmosferę życia biwakowego oraz małego kolektywu, zdanego na własne siły. Do programu treningów wchodzi też wspinaczka po zrujnowanych bunkrach, wolne zjazdy ćwiczymy z tzw. wieży Bismarcka oraz z mostu na autostradzie. Marzeniem Koła jest zorganizowanie w przyszłości własnej wyprawy w góry Północy….”.

Rok 1964 był początkiem nowego okresu działalności tatrzańskiej Koła. W Tatrach pojawili się nowi ludzie. Wśród absolwentów letniego kursu, zorganizowanego na Hali Gąsienicowej znaleźli się między innymi Jolanta Lange, Stefan Matalewski, Tadeusz Piotrowski i Zdzisław Prusisz, a także przyszła sława polskiej astronomii ­ Aleksander Wolszczan. Bezpośrednio po kursie zorganizowany został obóz w Dolinie Wielickiej, na którym niedawni kursanci ­ Piotrowski i Prusisz, w towarzystwie dotychczasowych instruktorów ­ Rewajów, poprowadzili nową drogę na Wielickiej Baszcie zachodnim żebrem, a kilka dni później dokonali pierwszego polskiego przejścia drogi Cihuli na południowej ścianie Batyżowieckiej Igły. Wartościowym osiągnięciem była również droga Barona na południowej ścianie Wschodnich Żelaznych Wrót. W dniach 6­20 sierpnia, Mirosław Bądzyński dokonał ­ częściowo samotnie ­ przejścia grani głównej Tatr (z przełęczy Ździarskiej do Huciańskiej). Jak dotąd jest to jedyne szczecińskie przejście non stop. We wrześniu Rewajowie wzięli udział w Alpiniadzie wchodząc na Zlija Zab lewą częścią wschodniej ściany ­ drogą Słowiańską, a Tadeusz Rewaj ze szwajcarem Dysli osiągnęli Dwuglaw przez Czarną Ścianę.

W grudniu Szczecińskie Koło KW zorganizowało na zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie wystawę fotografii o tematyce górskiej.

W ciągu pierwszej kadencji zarządu Marii Rewaj, tj. do stycznia 1965 r., liczba członków Koła wzrosła z trzydziestu czterech do czterdziestu (w tym członków zwyczajnych KW z 8 do 12). Niewątpliwe sukcesy organizacyjne oraz sportowe miały wpływ na wybór Marii Rewaj na prezesa Koła na kolejną kadencję. W skład Zarządu wszedł również Tadeusz Rewaj, jako odpowiedzialny za szkolenie i działalność sportową.

Rok 1965 przyniósł nowe zdobycze. Podczas klubowego obozu w Morskim Oku (a następnie w Dolinie Kieżmarskiej) Piotrowski i Prusisz dokonali przejść dróg Łapińskiego i Paszuchy oraz Długosza na Kazalnicy Mięguszowieckiej. Były to niewątpliwie najtrudniejsze z dotychczas przebytych przez szczecinian dróg i uplasowało ich w czołówce taternictwa. W sierpniu Rewajowie i Bądzyński przebywali w Alpach Walijskich w Szwajcarii. Trafili na okres bardzo złej pogody, lecz mimo bardzo trudnych warunków dokonali 27 sierpnia wejścia na szczyt Dufourspitze w masywie Monte Rosa (4634 m). W 1966 r. zorganizowany został duży obóz na Polanie pod Wysoką w Dolinie Białej Wody w Tatrach Słowackich. W czasie jego trwania Piotrowski z Prusiszem przeszli piękną serię dróg na Galerii Gankowej: Studnički (pierwsze polskie przejście bez biwaku), Galfy’ego (pokonana w rekordowym czasie 4,5 godz.) i Orłowskiego (z J. Lange) oraz weszli na Zachodnią Rumanową Czubę nową drogą biegnącą północną ścianą. Ponadto poprowadzona została nowa droga przez Piotrowskiego i Rewaja filarem kulisy północno­wschodniej ściany Żłobistego Szczytu, a zespół Krystyna Krupińska, Maria Rewaj, Tadeusz Piotrowski i Tadeusz Rewaj wytyczył nową drogę na wschodniej ścianie Gankowej Strażnicy. O szybkim osiągnięciu przez Piotrowskiego i Prusisza wysokiego poziomu może świadczyć uzyskanie w niedługim czasie uprawnień instruktorskich. Nowością było powstanie przy Kole Szczecińskim KW dwunastoosobowej sekcji grotołazów, której kierownikiem został Z. Żuchowski.

Zima 1966/67 był zapowiedzią przełamania impasu w taternictwie szczecinian o tej porze roku. Na obóz unifikacyjny organizowany corocznie w lutym przez Zarząd Główny KW dla dobrze zapowiadających się wspinaczy, zostali zakwalifikowani Piotrowski i Prusisz. Najlepszym wynikiem obozu była nowa droga poprowadzona przez szczeciński zespół w towarzystwie instruktorów ­ Kurczaba i Szafirskiego ­ na północnej ścianie Małego Koprowego Szczytu. Pod koniec kwietnia 1967 r. Piotrowski uczestniczył w pierwszym zimowym przejściu drogi Trzaski na południowo­ wschodniej ścianie Szpiglasowego Wierchu. W ostatnim dniu sezonu, zespół Piotrowski ­ Kozłowski ­ Skłodowski ­ Szymanowski pokonał inną piękną i trudną zimą drogę ­ Świerza ­ na wschodniej ścianie Mięguszowieckiego Szczytu (czas 13 godz.. Była to dobra zapowiedź przed zbliżającym się sezonem letnim.

W czerwcu Piotrowski z K. J. Rusieckim pokonał drogę Hauschkego na Galerii Gankowej, a z W. Jedlińskim „Sprężynę” na wschodniej ścianie Mnicha. W sierpniu doszło do ważnego wydarzenia. Tadeusz Piotrowski, Z. Pałucha i K.J. Rusiecki dokonali w dniach 10-11 sierpnia 1967 r. czwartego przejścia drogi Chrobaka Heinricha na Kazalnicy Mięguszowieckiej. Warto odnotować ten fakt gdyż była to pierwsza droga o ekstremalnych trudnościach technicznych, w przejściu której uczestniczył szczecinianin. Podczas letniego obozu Koła zorganizowanym tradycyjnie na Polanie pod Wysoką, szczecinianie osiągnęli ładne wyniki. Wytyczyli nowe drogi na Galerii Gankowej lewym skrajem północno­ zachodniej ściany (T. Piotrowski Z. Prusisz), na Cubrynie lewą częścią południowej ściany (B. Konieczna – T. Piotrowski – Z. Prusisz – K. i N. Skupniewiczowie) i na Przełęcz nad Polaną północnym żebrem (J. Lange – Z. Prusisz – F. Wieczorek). Piotrowski wziął udział w przejściu nowych dróg na Młynarzowych Widłach prawym filarem południowej ściany i na Świstowym Szczycie lewym filarem zachodniej ściany oraz w drugim przejściu drogi Kowalewskiego na wschodniej ścianie Młynarczyka i przejściach dróg Kuchar ­ Svatos i Karouška na Galerii Gankowej. Prusisz pokonał m.in. drogę Łapińskiego na Galerii. Kończący się sezon letni przyniósł znakomite wyniki w basenie Morskiego Oka autorstwa Piotrowskiego i Kiełkowskiego tj. drugie przejście drogi Drost ­ Olszewski na południowo­ wschodniej ścianie Kazalnicy oraz trzecie przejście „Ścieku” na Kotle Kazalnicy. W lipcu Piotrowski i Prusisz uczestniczyli w centralnym obozie KW w Chamonix. Nabywali alpejskiego doświadczenia wspinając się m.in. na Aiguille d’Argenttiere, Les Courtes i Les Droites (pierwsze polskie przejście jednodniowe centralnym filarem południowo­ wschodniej ściany). Rewajowie uczestniczyli w tym czasie w radzieckim obozie alpinistycznym „Alibek” w Kaukazie Zachodnim, przechodząc wspólnie północno­ zachodnią ścianę szczytu Biełaja Kaja (3851 m). Następnie działając już w osobnych zespołach Maria Rewaj wzięła udział w wejściu północną granią z Czuczchurskiej Przełęczy na Mały Dombaj ­ Ulgen (3800 m), a Tadeusz Rewaj uczestniczył w trawersowaniu Dombaj ­ Ulgenu Głównego (4040 m). Ponadto T. Rewaj wszedł na wschodni wierzchołek Elbrusa (5621 m) poprawiając rekord wysokości Koła.

W sierpniu, w dziesiątą rocznicę śmierci Stanisława Grońskiego, uczczono Jego pamięć odsłaniając na symbolicznym cmentarzu pod Osterwą pamiątkową tablicę.

Na Walnym Zebraniu Koła na kolejną kadencję została wybrana na stanowisko prezesa Maria Rewaj. W referacie prezesa i dyskusji znalazły odzwierciedlenie trzynastoletnia działalność Koła, jego osiągnięcia sportowe i organizacyjne oraz perspektywy rozwoju w najbliższych latach. Do najważniejszych spraw zaliczono wyjście Koła na zewnątrz i znalezienie poparcia u lokalnych władz sportowych. Powstały rok wcześniej Klub Tatrzański PTTK, który swoją pracę opierał na młodzieży, rozwiązywał w końcu problem przedpola działalności taternickiej w Szczecinie.

Po obfitym w sukcesy sezonie letnim przyszły długo oczekiwane wyniki w zimie. W dn. 10-11 grudnia 1967 r. zespół Piotrowski – Prusisz – Rusiecki dokonali pierwszego zimowego przejścia drogi Heinrich ­ Saduś na wschodniej ścianie Mnicha. W styczniu 1968 r. doszło do wydarzenia o dużym ciężarze gatunkowym. Po raz pierwszy w warunkach zimy zaatakowana została północno­wschodnia ściana Kazalnicy Mięguszowieckiej. W bardzo trudnych warunkach zespół Piotrowski ­ Jedliński w ciągu czterech dni przeszedł drogę Chrobaka. Przejście to uznane zostało w podsumowaniu sezonu, za jedno z największych wyczynów taternictwa zimowego w ogóle. Następne miesiące przynoszą kolejne sukcesy. W marcowym, dorocznym obozie KDL uczestniczył zespół szczeciński. Tadeusz Piotrowski i Zdzisław Prusisz zasileni przez Kiełkowskiego i Rusieckiego dokonali pierwszego zimowego przejścia drogi Kowalewskiego na wschodniej ścianie Młynarczyka. Było to zarazem pierwsze zimowe przejście tej ostatniej dużej ściany tatrzańskiej, nie pokonanej dotąd o tej porze roku. Niezmiernie aktywni tej zimy szczecinianie wraz z Kiełkowskim, przy fatalnej pogodzie, rozpoczęli 14 marca atak na Wielkie Zacięcie Kazalnicy Mięguszowieckiej. I znowu rzecz bez precedensu w Tatrach. Zimą zaatakowany został tak duży, dziewiczy jeszcze problem. Bardzo złe warunki atmosferyczne zmusiły zespół do „poręczowania” dolnego odcinka ściany. Do ostatecznego szturmu wspinacze przystępują 23 marca i po trzech dniach wspinaczki, przed północą 25 marca osiągają szczyt. W podsumowaniu sezonu zimowego w „Taterniku” szczeciński zespół i uzyskane przez niego wyniki stawiane były w czołówce. Podkreślano nowy element w zimowej wspinaczce tatrzańskiej, odważne ataki w małym zespole, bez wielotygodniowych oblężeń i stosowania pomocnych „wędek”.

Lato 1968 r. nie było już tak bogate w wyniki jak poprzednie. Nową drogą w Tatrach mógł pochwalić się Tadeusz Piotrowski z towarzyszami rozpoczynając letni sezon od wejścia na Ramię Krywania lewym filarem północnej ściany. W czasie tradycyjnego obozu Koła tym razem zorganizowanego w Dolinie Kieżmarskiej, zespół w składzie Bolesław Kaczmarek ­ Włodzimierz Lipiński ­ Tadeusz Rewaj ­ Franciszek Wieczorek, poprowadził nową drogę lewym filarem wschodniej ściany Durnego Szczytu. Dokonano też kilku powtórzeń. Najlepszym z nich było przejście drogi Karouška na południowej ścianie Zadniego Kopiniaka, dokonane przez Jolantę Lange i Krzysztofa Skupniewicza. W lipcu Piotrowski i Prusisz ponownie uczestniczyli w obozie centralnym na terenie Alp Francuskich, dokonując m.in. wejścia drogą Bonattiego na Grand Capucin.

Zima 1968/69 w pełni zrekompensowała nie najbogatszy sezon letni choć zaczęła się tragicznie. 20 grudnia w trakcie trawersowania Dziurawej Turni, zginął w lawinie, obiecujący taternik młodego pokolenia ­ Bolesław „Bolo” Kaczmarek. Sezon zaczął się pierwszym polskim przejściem (drugim w ogóle) zimowym drogi Studnički na Galerii Gankowej, autorstwa Piotrowskiego i Gibińskiego. Było to zarazem pierwsze polskie przejście tej ściany w pełni zimy. W marcu i kwietniu panowały w Tatrach bardzo dobre warunki wspinaczkowe, stwarzające warunki do szybkiego przechodzenia dróg. Piotrowski zmieniając partnerów wspinał się intensywnie, dokonując pierwszych, zimowych przejść: drogi Hauschkego na Galerii Gankowej, lewym filarem północnej ściany Wyżniego Pośredniego Wierszyka, południowej ściany Nawiesistej Turni, południowo­zachodniej ściany Cubrynki. W pierwszych zimowych przejściach żlebem północnej ściany Turni nad Polaną, drogi Orłowskiego na Hrubej Turni i Motyki na Żłobistym Szczycie, obok Piotrowskiego wzięli udział szczecinianin Andrzej Bohosiewicz oraz J. Franczuk i D. Gellner. Piotrowski jest jednym z najaktywniej wspinających się tej zimy taterników. Dobrze opanował sztukę wspinaczki hakowej i potrafi również pokonywać szybko zimą drogi klasyczne.

Dnia 2 marca 1969 r. na wniosek Koła, Walny Zjazd Klubu Wysokogórskiego nadał członkostwo honorowe Irenie Pawlewskiej-Szydłowskiej, jednej z pionierek polskiego taternictwa kobiecego.

Wszystkie letnie plany tego roku podporządkowane były pierwszej wyprawie Koła w góry egzotyczne. Po wielu przymiarkach wybór padł na góry Maroka ­ Atlas. Wstępnie kierownikiem wyprawy miał zostać Tadeusz Rewaj, jednak w końcowej fazie przygotowań wraz z Piotrowskim otrzymał z Komisji Sportowej Klubu Wysokogórskiego, propozycję udziału w Polsko – Nowosybirskiej wyprawie w zupełnie dziewiczy węzeł górski Matcza w Pamiro ­ Ałaju. Rewajowi zaproponowano kierownictwo polskiej części wyprawy. Po burzliwej dyskusji w gronie Zarządu Koła, zapadła decyzja by obaj z tej propozycji skorzystali, gdyż podnosiło to prestiż Szczecińskiego Koła. W czasie tej samej dyskusji zapadła również decyzja o powierzeniu roli kierownika wyprawy w Atlas ­ Marii Rewaj. Jednym z istotnych elementów w planach tej wyprawy, było dokonanie samodzielnych pierwszych wejść przez kobiecy zespół.

Jeszcze na przełomie czerwca i lipca Piotrowski był współautorem dwóch nowych dróg: zachodnią ścianą na Wyżnią Młynarzową Turnię i na Kazalnicy Mięguszowieckiej.

Przy wydatnej pomocy władz sportowych miasta i Politechniki Szczecińskiej, odpłynęła 15 czerwca na pokładzie statku m/s „Kopalnia Zabrze”, ośmioosobowa wyprawa do Maroka. W jej skład weszli: Maria Rewaj ­ kierownik wyprawy, Jolanta Lange, Henrietta Straszko ­ Uherek ­ lekarz wyprawy, Józef Bryła, Stefan Matalewski, Zdzisław Prusisz, Krzysztof Skupniewicz i Franciszek Wieczorek. Na terenie Maroka do grupy dołączył mieszkający w USA Andrzej Woźnicki, dzięki którego wkładowi dewizowemu wyprawa mogła ruszyć z Polski. Andrzej Woźnicki nie był nigdy formalnie członkiem Koła, ale zawsze reprezentował je podczas wyjazdów i co bardzo ważne wielokrotnie dzięki jego finansowej pomocy, wiele następnych wypraw organizowanych przez Szczecińskie Koło KW mogło dojść do skutku lub działać na miejscu. Pierwszym etapem działalności był pobyt w masywie Dżebel Tukbal, gdzie uczestnicy wyprawy przeprowadzili wstępny trening i zdobywali aklimatyzację przez wejście na najwyższy szczyt Atlasu Tukbal (4125 m). Właściwa działalność sportowa rozpoczęła się po przeniesieniu w Dolomity Marokańskie w rejonie Dżebel Ajui i masyw Kusera, gdzie dokonano czterech pierwszych przejść i dwóch powtórzeń dróg wcześniej przebytych. Na czoło dokonań wybiła się droga poprowadzona przez Zdzisława Prusisza i Krzysztofa Skupniewicza na północnej ścianie Wielkiej Igły Ajui, rozwiązanie ściany w ładnym stylu. Ponadto Jolanta Lange i Maria Rewaj weszły nową drogą północną ścianą, na wschodni wierzchołek Dżebel Ajui. W tym samym czasie w masywie Kusera, Józef Bryła i Andrzej Woźnicki przeszli środek północnej ściany Dżebel Tarhia, a Stefan Matalewski z Franciszkiem Wieczorkiem jej prawą grzędę. Nad tymi niewątpliwymi sukcesami zaciążył cień tragedii jaka rozegrała się na Dżabel Ajui. 19 lipca, w czasie zejścia z płaskowyżu, po dokonaniu pierwszego przejścia, zginęły podczas „zjazdu” Jolanta Lange i Maria Rewaj.

W tym samym okresie w górach Pamiro Ałaju przebywała wyprawa, w skład której weszli Tadeusz Rewaj (kierownik polskiej grupy) i Tadeusz Piotrowski. Była to pierwsza wspólna radziecko ­ polska wyprawa alpinistyczna, zorganizowana przez klub „Wertikal” z Nowosybirska i Klub Wysokogórski, w dziewiczy rejon leżącego na styku trzech potężnych grzbietów górskich: Ałajskiego, Turkiestańskiego i Zarawszańskiego ­ węzeł Matcza. Plonem działalności alpinistycznej było trzynaście pierwszych wejść szczytowych dokonanych przez polską grupę. Piotrowski wziął udział w zdobyciu dziewięciu, a Rewaj ośmiu dziewiczych szczytów. Do najcenniejszych osiągnięć wyprawy należy zaliczyć zdobycie szczytów: Fedczenki (5484 m, nazwany przez Polaków – Warszawa) i Straż (5207 m, 25-lecia PRL) oraz wejście na szczyt Skalistyj (5621 m). Gdy poprzez sieć łączności telefoniczno radiowej do bazy na lodowcu Krzemysz, dotarła wiadomość o marokańskiej tragedii, wyprawę opuścił Rewaj, przekazując kierownictwo B. Uchmańskiemu. Dla upamiętnienia tragicznie zmarłych koleżanek, polscy wspinacze nadali dwóm zdobytym szczytom Ich imiona: Maryla (5050 m, szczyt posiadał swoją nazwę Niezamietnaja, o czym Polacy wcześniej nie wiedzieli) i Jola (4900 m).

W lipcu w Alpach Delfinatu we Francji, w obozie szkoleniowym FAKA uczestniczył Piotr Henschke. Miesiąc później w drodze powrotnej z Maroka, przebywał w Chamonix Józef Bryła, wchodząc w towarzystwie spotkanej na miejscu Wandy Rutkiewicz, na Mont Blanc (4807 m) i Aiquille du Midi (3842 m).

Z eksploracyjnego punktu widzenia był to dobry sezon dla szczecinian. Koło wystartowało w góry egzotyczne z rozmachem i to od razu w dwa odległe łańcuchy górskie, a co również bardzo ważne w liczbie dziesięciu osób. Świadczyło to o osiągnięciu poziomu zarówno sportowego jak i organizacyjnego, predysponującego do zaatakowania gór wyższych i otwierało nowy etap w historii Koła.

Tekst: Marcin Kasprzak